Awaryjna świeca od Vulcana

Jakiś czas temu otrzymaliśmy od Macieja z firmy Vulcan ogień w terenie, sprzęt do testów. Mianowicie były to dwa produkty aktualnie znajdujące się w ich stałej ofercie czyli świeca – Emergency Candle oraz kuchenka Ultralight Lava. Mimo powierzchownego podobieństwa oba produkty są całkowicie różne od siebie więc postanowiłem, że przygotujemy oddzielny materiał dla każdego z nich. Na pierwszy ogień pójdzie Emergency Candle. Wykorzystywaliśmy ją przez kilka dni na wyjeździe, wypaliliśmy ją do dna i mam nadzieję, że nasze spostrzeżenia okażą się cenne podczas rozważania zakupu. Zaczynajmy, niech poleje się wosk!

Vulcan Emergency Candle - test Gotowy na Jutro
Vulcan Emergency Candle – test Gotowy na JutroEme

Na wstępie skupmy się na opakowaniu. Świecę otrzymujemy w metalowej puszcze z estetyczną naklejką nawiązująca do loga producenta. Osobiście świeca z zewnątrz przywołuje u mnie skojarzenia z post apokaliptycznymi klimatami stalkera. Na etykiecie znajdziemy również informacje dotyczące produktu. W nasze ręce wpadła wersja z trzema knotami i takie oznaczanie miedzy innymi znajdziemy na pokrywce. (Wersja z czterema ostatnio nie była dostępna na stronie producenta) Dodatkowo co cieszy – jest na niej Polska flaga informująca o tym, że produkt został wykonany w 100% w Polsce. Opakowanie nie jest zakręcane, pokrywka wchodzi na ścisk. W testowanym egzemplarzu początkowo było bardzo luźne i było w stanie się samo otworzyć w plecaku. W przypadku Lavy problem ten nie występował więc, zakładam, że był to wyjątek. W naszym przypadku z usunięciem tego defektu świeca poradziła sobie sama. Podczas ewakuacji ze świecą w stanie ciekłym wręcz idealnie sama uszczelniła pokrywkę i momentami ciężko było ją otworzyć. Uszczelnienie utrzymało się do samego końca.

Zajrzyjmy do środka.

Skład zestawu Emergency Candle
Skład zestawu Emergency Candle

Po otwarciu naszym oczom ukazuje się instrukcja destrukcji, komplet blaszek oraz zestaw zapałek z draską.  Po otwarciu unosi się przyjemny zapach wosku pszczelego, z którego wykonana jest świeca. Jako ciekawostkę powiem, że za każdym razem gdy korzystaliśmy z Emergency Candle, w bezpośredniej okolicy pojawiały się osy 🙂 Czyli coś w tym musi być. Warto pamiętać o dodatkowych zastosowaniach wosku pszczelego, którego wszechstronność może zadziwić nie jednego wyjadacza. Od lepiszcza na rany, tłustego smarowidła, kremu, impregnacji oraz uszczelniania po pielęgnowanie dredów. Jestem pewien, że każdy świadomy użytkownik znajdzie jakieś zastosowanie dla siebie. Kilka lat temu podczas delegacji do Krakowa, usłyszałem od dziewczyny sprzedającej świece lane z wosku pszczelego pod sukiennicami, że nawet samo ich palenie ma właściwości lecznicze. Nie potwierdzam tego, ale było by miło. W dobrej wierze przekazałem ją teściowej jednak, ta od czterech lat boi się spróbować 🙂

Świeca z wosku dla teściowej
Świeca z wosku pszczelego dla teściowej

Blaszki według producenta przystosowane są do obciążenia 0,5kg (są dość mocne więc powinny wytrzymać trochę więcej, w Lavie zastosowano o wiele mocniejsze i grubsze blaszki) Montaż jest prosty nie wymaga szczególnej sprawności. Testowałem to również w skórzanych rękawicach BW i nie miałem większego problemu z poprawnym montażem.

Starałem się dać wycisk świecy by poznać jej rzeczywiste możliwości w cięższych warunkach niż przewidział w ulotce producent. Próba gotowania wody nie odbyła się w miejscu odsłoniętym od wiatru, lecz w jednej z sal Fortu Chrzanów, gdzie nie musiałem martwić się o brak wiatru bo przeciąg był konkretny. Zapraszam was do obejrzenia naszego filmu, z którego dowiecie się dlaczego gotowanie wody w tych warunkach zajęło mi aż 40 min. (Na kanale YouTube Gotowynajutro pojawi się również oddzielny film dotyczący kuchenki Lava więc jeśli nie chcecie go przeoczyć nie zapomnijcie subskrybować kanału).

Tak jak mówiłem w spokojniejszych warunkach udało nam się utrzymać czas gotowania w przewidzianej normie 20 min. Podczas gotowania dochodzi do osmolenia naczynia. Ale palimy na wosku więc nie ma co się dziwić. Więc ulotka nie kłamie. W razie czego warto jednak pamiętać, że nie zawsze będzie czas i miejsce na wykorzystanie zgodnie z instrukcją i koniecznie może się okazać improwizowanie. Warto wtedy wiedzieć na co stać nasz sprzęt. Koniecznie trzeba również umieć dobrze go wykorzystywać. Nie wiem czy coś ze mną było nie tak, czy po prostu knot jest oporny, ale przez ten cały czas użytkowania tylko raz udało mi się zapalić 3 knoty przy użyciu jednej zapałki. Trochę wstyd, ale był to rzeczywisty problem. Oczywiście po rozpaleniu możemy przenosić ogień przy pomocy patyka, ale wydaje mi się, że nikt nie powinien mieć problemów z rozpalaniem.

Gotowy na Jutro - rozpalanie Emergency Candle
Gotowy na Jutro – rozpalanie Emergency Candle

Jeśli chodzi o drugie testowane przez nas zastosowanie świecy Vulcan, czyli awaryjne źródło światła sprawdza się ona dość dobrze. Na filmie możecie zobaczyć jak wykorzystywałem Emergency Candle jako backup dla „zepsutej” latarki. Kamera trochę pomogła świecy, w rzeczywistości było o wiele ciemniej. Mogło mieć to również związek z akomodacją oka, natomiast było dość ciemno. W lutym zeszłego roku próbowałem wyjść z kompleksu 7215 za pomocą chińskich light sticków, nie było to możliwe. W przypadku świecy udało by się.

Idealnie również sprawdził się podczas wieczornych kolacji. Przynajmniej jak kobieta spyta po co dźwigasz tą świecę, możesz zasłonić się chęcią zapewnienia odpowiedniego nastroju podczas wieczornego posiłku.

Kolacja przy świecy Vulcan Gotowy na Jutro
Kolacja przy świecy Vulcan Gotowy na Jutro

Paliliśmy ją podczas całego wyjazdu i zauważyłem, że im niższy staje się poziom wosku tym częściej zdarza się, że knoty gasną. Co jakiś czas poniżej 1/3 świecy konieczne było nasączanie knotów woskiem przy pomocy patyczka. Poprzez większość czasu problem ten nie występował. W późniejszej fazie użytkowania wosk po zastygnięciu pękał. Nie miało to wpływu na użytkowanie świecy.

Podsumowanie

Co mi się najbardziej podoba w świecy Vulcan Emergency Candle? Na pewno jej wszechstronność i główny materiał, z którego jest wykonana.

Zalety:

  • Możemy łatwo podgrzać wodę/jedzenie
  • Jeśli nie będziemy mieć co podgrzać, zawsze możemy wosk zjeść.
  • Paliwo nie wydziela nieprzyjemnych zapachów, a powiedziałbym, że ładnie pachnie.
  • Nie dymi, dzięki czemu nadaje się również do wykorzystania w warunkach wymagających ukrycia.
  • Łatwość wielokrotnego użycia
  • Po wykorzystaniu otrzymujemy niezłą puszkę, dla której każdy znajdzie ciekawe zastosowanie(np. do zagotowania wody).
  • Przykrywkę można wykorzystać jako pokrywkę do kubka lub małą patelnię.
  • Wosk pszczeli ma wiele zastosowań i nie zaszkodzi jego posiadanie.
  • Produkt w całości wykonany w Polsce co cieszy!

Niestety nie obeszło się bez wad:

  • Podczas wielokrotnego montażu blaszki delikatnie się luzują dzięki czemu naczynie nie jest już tak stabilne jak za pierwszym razem.
  • Przy całkowitym rozpuszczeniu się wosku czas schnięcia jest bardzo długi. Jeśli będziemy zmuszeni się szybko ewakuować świeca może nam się wylać lub uszkodzić. Nie jest to jednak wada produktu, a raczej technologii materiału.
  • W naszym egzemplarzu występował problem z gaśnięciem poniżej 1/3 pojemości świecy. Podejrzewam, że skrócenie knotów mogło rozwiązać problem.

Czy warto kupić Emergency Candle?

Naszym zdaniem warto! W skali Gotowości na Jutro mocne 7/10, świeca sprawdza się w cięższych warunkach niż przewidziane w ulotce, produkt wykonany jest z dbałością o szczegóły. Z początku gdy świeca pojawiła się na rynku patrzyłem na nią dość sceptycznie. Sam w domowych warunkach wykonywałem podobną, jednak to nie to samo. Teraz wiem, że warto wyłożyć te 35 zł i zaopatrzyć się w dobry i co najważniejsze Polski sprzęt.

Vulcan EC zamiast latarki
Vulcan EC zamiast latarki

Idealnie sprawdzi się w aucie lub w torbie B.O.B. Osobiście przenosiłem ją przez ponad 4 tyg. w codziennym plecaku EDC i nie odczułem za bardzo tych 200g.

Święcę Vulcan możecie kupić bezpośrednio u producenta tu – Sklep. Nie zapomnijcie również zaglądać na ich facebooka.

Dziękujemy firmie Vulcan ogień w terenie za udostępnienie ciekawego sprzętu do testów.

4 myśli na temat “Awaryjna świeca od Vulcana

  1. Za moich czasów młodzieńczych w każdym domu musiały być świece. Jakby prądu nie było to były świece.

    Stawiało się jeszcze takie w oknie w ramach protestu przeciwko komunie.

    Nie wiedziałem że ktoś robi specjalne świece ratunkowe – dobry pomysł. Ale czy muszą być takie wypasione na pszczelim wosku. Normalne byłyby tańsze. Ale powtarzam pomysł dobry.

    1. Świece muszą być i teraz. Z racji ucieczki z miasta pogodziliśmy się już z przerwami w dostawie prądu oraz wody. Więc świeca jak i woda w domu muszą być.

      Z pszczelego być nie musi. Ale jeśli może to czemu nie:) zawsze masz zapas, który możesz wykorzystać inaczej. Wykorzystaną puszkę możesz zalać ponownie z resztek innych świec.

  2. Świece z wosku pszczelego właśnie mają tą właściwość, że nie wydzielają dymu, tylko ładnie się spalają pozostawiając po sobie zapach miodu. Używając takich świec wspomagamy udrożnić górne drogi oddechowe, pomaga to też w leczeniu astmy. Taki wosk jest też używany do wytwarzania plastrów – ja sama pamiętam że kiedyś w jakimś przypadku na koloniach używaliśmy go do zasklepienia jakiegoś niewielkiego zadrapania.
    Wosk pszczeli można też żuć – korzystnie wpływa na układ trawienny 🙂

Dodaj komentarz

one × three =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.