Gotowy na krzesiwo!? LIGHT MY FIRE FireSteel Scout 2.0

Kilka lat minęło zanim na nowo przeprosiłem się z krzesiwem. Spowodowane było to głównie tym, ze starego “chińczyka” do dziś nie mogę znaleźć natomiast doszło do mnie to, że tak na prawdę używałem go chyba tylko z nudów:P Bo jeśli zaczniemy się zastanawiać, zakładając, że żyjemy w mieście i na co dzień poruszamy się stale wytycznymi szlakami praca-sklep-dom i jeszcze nie daj Boże palimy papierosy to idę w zakład, że krzesiwo nam się nie przyda. No chyba, że do szpanowania przed koleżankami jacy to my jesteśmy męscy i zaradni:) Więc warto kupić sobie krzesiwo, czy lepiej dać sobie spokój?

Gotowy na jutro testuje Light My Fire Scout 2.0
Gotowy na jutro testuje Light My Fire Scout 2.0

Gadżet czy narzędzie?

Na to pytanie należy sobie odpowiedzieć zanim przejdziesz do wybierania swojego krzesiwa. Co prawda obie odpowiedzi pozwolą Ci na zakup krzesiwa, jednak w zależności, którą stronę mocy wybierzesz dostępne będziesz miał różne typy krzesiw. W moim wypadku szala przechylona byłą w 80% na stronę narzędzia. Dzięki czemu nie było bardzo dużego nacisku na wysoką jakość co bezpośrednio przekłada się do przystępność cenową. I na przeciw wyszedła mi oferta wywodzącej się z północy firmy Light My Fire. Po dłuższym namyśle wybór padł na mniejszy model czyli popularny FireSteel Scout 2.0 .

Light My Fire Scout 2.0 Gotowy na Jutro - Test
Light My Fire Scout 2.0 Gotowy na Jutro – Test

Wydając średnio 40 zł otrzymujemy dobrej klasy, wykonany z dbałością o szczegóły produkt. Moim zdaniem idealne wymiary jeśli chodzi o przenoszenie w tzw. puszcze przetrwania lub małym zasobniku/nerce w którym liczy się dla nas miejsce. Na pierwszy rzut oka jedynym minusem konstrukcyjnym jest wyprofilowanie uchwytów. Zarówno w krzesiwie jak i w iskrowniku tworzywo zostało wyprofilowane tylko z jednej strony co wymusza na nas wykorzystanie krzesiwa tylko z jednej strony oraz zmniejsza komfort przy korzystaniu z drugiej strony pręta. Mimo to da się z tym żyć. Jeśli chodzi o Iskrownik połączony jest on z krzesiwem za pomocą długiego syntetycznego sznurka z plastikowym zapięciem. Podobnie jak krzesiwo został wyprofilowany tylko z jednej strony co akurat w przypadku iskrownika nie jest wadą.  Dodatkowo producent w iskrowniku umieścił gwizdek, co czyni Scouta świetnym krzesiwem to zestawów EDC lub Emergency. Niestety gwizdek jest jak dla mnie trudny w użyciu i koniecznie trzeba się nauczyć z niego korzystać. Przez kilka pierwszych użyć jedyne co udało mi się wydać za jego pomocą do szum… Gwizdnięcie wymaga wprawy. Jednak jeśli już się uda dźwięk jest bardzo wysoki i donośny.

Zapraszam do obejrzenia wideo recenzji krzesiwa Light My Fire Fire Steel Scout 2.0

No jeśli ktoś dotrwał do materiału bonusowego umieszczonego w filmiku to już wie jak udało mi to zrobić! Jak opowiadałem koledze, który już nie jedno krzesiwo zdarł do zera to mi mówił, że to nie możliwe i że musi to zobaczyć. Wiec proszę podane jak na tacy:)

O kur..! Urwałem krzesiwo... Ale dało się naprawić
O kur..! Urwałem krzesiwo… Ale dało się naprawić

Ale spokojnie, nic się nie zepsuło… udało się naprawić. Wystarczy kropelka “kropelki” i już wszystko w porządeczku. Przyznaje, że przyłożyłem dość sporo siły aby pokazać na filmiku jak można wykorzystać krzesiwo w celach sygnalizacyjnych generując duży snop iskier. Prawdopodobnie mój brak wyczucia ponosi tu całkowitą winę. Drugi raz nie udało mi się tego powtórzyć.

 

Czy polecam? Raczej tak, ale chyba raczej nie na co dzień. No chyba, że tak jak ja lubicie dźwigać takie rzeczy w plecaku. Co prawda nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie będziemy musieli uciekać i pod tym kątem warto dołożyć te kilka gram ale to wszystko zależy od indywidualnych warunków. Co kto lubi i chce mieć przy sobie. U mnie krzesiwo na stałe powróciło do plecaka. Light My Fire Fire Steel Scout 2.0 trzyma się dobrze, sprawdza się w terenie a przy tym nie jest absurdalnie wielki. Więc jeśli wiesz jak go wykorzystać to warto się zaopatrzyć. Nie będą to wyrzucone pieniądze. Jeśli chcecie sobie dodatkowo ułatwić ew. korzystanie z krzesiwa polecam dołączenie do niego pill boxa z materiałem, który będzie łatwo łapał iskrę. W moim wypadku wykorzystuje płatek kosmetyczny, który po otwarciu staje się idealną rozpałką. Oczywiście równie dobrze sprawdza się kora brzozy czy inne suche wiórki ale nie zawsze możemy mieć do nich dostęp a nawet jeżeli to pamiętaj, że zmniejszając zużycie energii zwiększasz swoje szanse na przetrwanie.

 

6 myśli na temat “Gotowy na krzesiwo!? LIGHT MY FIRE FireSteel Scout 2.0

  1. co niemożliwe… jak Cię znam to dostaniesz metr sznurka i na pewno zepsujesz. Pamiętasz jak kupiłem Ci Zenitha? To był aparat pancerny ja użytkowałem taki przez kilkanaście lat Ty zepsułeś na pierwszym wyjeździe…

    co nie możliwe !!!

    a ogólnie to lepiej zapakować jeszcze jedną zapalniczkę jednorazową… takie jest moje zdanie

  2. Ostatnio rozmawiałem o tym aparacie i się dowiedziałem, że to była wadliwa seria:P

    Na FB pojawił się komentarz potwierdzający wypadający rdzeń. Znaczy, że LMF oszczędza na kleju i trzeba ten ubytek uzupełnić na własną rękę. Tak czy siak tez poszukuje dobrego rdzenia i osadzam go w porożu. Będzie trochę bardziej klasycznie.

  3. Faktycznie niniejsze krzesiwo lekko nieporęczne jako dodatek do kluczy, dlatego ja noszę krzesiwo Laix D3 z kompasem, co kupiłem w ofensywie. Działa i wygląda ciekawie, zawsze jak komuś pokaże to jest efekt lansu, bo się rozkręca.

  4. Może zrecenzujesz krzesiwo firefox? ja mam i polecam jest o wiele większe i wygodniejsze od tego i ma inną i lepszą blaszkę 🙂 fajnie bym było zobaczyć tu te krzesiwo

Dodaj komentarz

two × 3 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.