Śnieżne Kotły fot: zibi Gotowy na Jutro

O chodzeniu cz.2 – Gotowy na szlaku, po śniegu

Znając się choć trochę na motoryzacji wiemy, że w zależności od nawierzchni i warunków zmienia się sposób poruszania oraz opony jakie są do tego potrzebne. Na suchej prostej nawierzchni pojedziemy spokojnie swoim miejskim autkiem, ale gdy kąt podjazdu znacznie się zwiększy i dodamy do tego oblodzenie i deszcz przydałoby się już auto z napędem na 4×4 i dobrymi zimówkami.

Podobnie jest z chodzeniem, inne buty potrzebne nam są gdy spacerujemy po suchym lesie a inne gdy brniemy w głębokim śniegu pod górę. Zdarza się, że w takich warunkach same buty mogą nie wystarczyć. Właśnie na chodzeniu po śniegu się teraz skupimy.  To może tradycyjnie zaczniemy od filmu, który nagrałem podczas wypadu z Konradem NaszaKGP w Karkonosze.

Warunki pogodowe nas rozpieszczały, mimo kiepskiej prognozy trafiliśmy piękne słońce słaby wiatr. Dodatkowo nie mogliśmy narzekać na brak śniegu, który w nocy z piątku na sobotę spadł w takiej ilości, że w nocy miałem wątpliwości co do porannego marszu. Ale dzięki temu mieliśmy okazję do realizacji tego materiału. Jak już pisałem po śniegu chodzi się inaczej. Najłatwiej oczywiście gdy ma się rakiety, ale co gdy ich nie mamy i nie możemy zrobić (w Parkach narodowych zieleni nie niszczymy). Trzeba sobie jakoś radzić, a w głębokim śniegu nie jest to takie proste. W zależności od jego konsystencji i głębokości można zapaść się i po udo. W takich warunkach należy ostrożnie stawiać nogi by jak najbardziej zminimalizować zapadanie się nóg. Głębokie zapadanie się nóg skutkuje utrudnieniem marszu, ze względu na konieczność wysokiego podnoszenia nóg oraz konieczności przedzierania się przez śnieg szybciej się męczymy oraz maszerujemy wolniej. Jedyną z ciekawszych sposobów na poruszanie się po głębokim śniegu są kije trekingowe. Dzięki kijom możemy częściowo sprawdzić stan podłoża przed nami i ułatwić sobie wyjście ze śniegu gdy jednak się zapadniemy. Nie jest to metoda tak skuteczna jak rakiety, jednak podpierając się na kijach zmniejszamy nacisk nóg na podłoże przez co automatycznie zapadamy się mniej. W przypadku ludzi większych 🙂 jest to dość istotne bo nawet stając na wydeptany ślad potrafimy go pogłębić dwukrotnie. Zapadanie się w śniegu może być niebezpieczne, czasem znajdują się pod nim puste przestrzenie a po w padnięciu w nie nie trudno o skręcenie kostki lub kolana. Dodając do spore ułatwienie na podejściach kije zasługują na tytuł must have (ang. musisz mieć) w górach.

Kije trekkingowe Gotowy na jutro
Kije trekkingowe Gotowy na jutro

Jak jest śnieg to bywa również chłodno. Jak jest zimno to ubieramy się ciepło, zazwyczaj mamy na sobie kilka warstw. Warto takie warstwy dobierać z głową. Źle dobrane ubranie wbrew pozorom również ma duży wpływ na jakość marszu. Źle dobrane warstwy mogą spowodować, że przemokniemy lub się zgrzejemy. Jeśli nasz strój nie jest odpowiednio “oddychający” i nie odprowadza wilgoci z naszego ciała to należy pamiętać o wietrzeniu. W miarę możliwości na postoju możemy podsuszyć swoją warstwę marszową wystawiając ją na podmuchy wiatru lub na promienie słońca. Idealnie tu sprawdza się rozwieszenie bluzy/kurtki na kijach.

Podczas postojów uzupełniamy płyny. Gotowy na jutro poleca herbatę z witaminą C
Podczas postojów uzupełniamy płyny. Gotowy na jutro poleca herbatę z witaminą C

Jeśli nasze ciuchy będą mokre szybko zaczną przepuszczać wiatr i temperaturę ryzykując tym samym przeziębienie lub nawet hipotermie. Podczas suszenie czy na postoju w zależności od warunków warto pomyśleć o warstwie postojowej. Dobrze sprawdza się ciepły polar lub kurtka. Idąc wydzielamy ciepło, stając jednak zaczynamy stygnąć i aby nie wystawiać się na ochłodzenie warto pomyśleć o warstwie postojowej. Jeśli jest ciepło dogrzewamy się słoneczkiem:) Koniecznie należy uzupełniać płyny. Podczas wyczerpującego marszu szybko się odwadniamy co bezpośrednio wpływa na naszą wydolność. Podczas postojów polecam herbatkę z witaminą C. Stawia na nogi i daje niezłego kopa. O witaminie C trzeba będzie przygotować oddzielny wpis.

Przy dobrej pogodzie na postoju idealnie sprawdza się polar - Gotowy na Jutro
Przy dobrej pogodzie na postoju idealnie sprawdza się polar – Gotowy na Jutro

Sprzęt jest ważny ale w dalszym ciągu ustępuje miejsca kondycji. Głęboki śnieg potrafi zweryfikować nawet najlepszych. Podejście, które w lato może zająć 40 min w ciężkich zimowych warunkach może wydłużyć się np. do 3h lub być nie wykonalne. Oczywiście to skrajne warunki, jednak nawet w lżejszych kluczem do pokonywania długich tras jest oddech, dostosowany do tempa. Wiem, że już o tym pisałem przy okazji pierwszej części Gotowy na szlaku, jednak chciałbym uzupełnić ten wątek. Wielu ludzi przedstawia wiele technik oddychania podczas wysiłku. Ja nie powiem wam jaka jest najlepsza. Ale powiem jaką ja stosuje, i która mi najbardziej odpowiada. Oddychamy nosem a wydychamy ustami. Jest to trudniejsze do wykonania szczególnie dla osób, które się szybko męczą i łaknąc paliwa wciągają łapczywie tlen ustami. Jednak ma swoje plusy, które warto mieć na uwadze. Tlen to nasze paliwo, w skucie nie oddychasz nie idziesz. Wdech ustami dostarcza nam sporo paliwa ale nie jest ona tak dobrej jakości jak to wdychane nosem. Gdy oddycham nosem czuje, że wysiłek przychodzi mi łatwiej. Można powiedzieć, że wdychając nosem tankujemy V-Power albo inną Vervę dzięki czemu mamy więcej mocy. (Nie reklamujemy tych paliw… to tylko przenośnia) Spowodowane jest to tym, że oddychając nosem nasz organizmy produkuje w nim tlenek azotu, który ma na nas bardzo dobry wpływ. Między innymi rozszerza naczynia krwionośne ułatwiając przepływ krwi oraz reguluje wiązanie i uwalnianie tlenu we krwi dzięki czemu dociera on do naszych komórek.

Takie powietrze tylko w górach fot. Zibi Gotowy na Jutro
Takie powietrze tylko w górach fot. Zibi Gotowy na Jutro

 

No ale jak już wejdziemy pochodzimy to przydało by się czasem zejść na dół. Zimą schodzenie bywa niebezpieczniejsze niż wchodzenie pod górę. Bywa tak, że bez dodatkowego sprzętu może się nie objeść. Punkt pierwszy podczas schodzenia po nawierzchni śliskiej to kije.  Podpierając się z przodu wbijamy, zmieszamy nacisk na nogi oraz hamujemy podczas schodzenia, dzięki czemu zmniejszamy szansę na glebę. Dodatkowo nawet jeśli dojdzie od uślizgu nogi mamy dodatkowe dwa punkty podporu. W chwili w której mamy do czynienia z mocnym oblodzeniem kije i dobre buty mogą nie wystarczyć, wtedy należy sięgnąć po raki lub ich pochodne. W moim wypadku podczas zejścia ślizgałem się jak na łyżwach i byłem zmuszony do skorzystania z mini raczków mocowanych pod buty. Stalowe zęby wgryzają się bez problemu w lód dzięki czemu możemy być spokojni o stabilność podczas zejścia.

Kije trekkingowe przydają się również podczas zejścia - Gotowy na jutro
Kije trekkingowe przydają się również podczas zejścia – Gotowy na jutro

Góry zimą są piękne a chodzenie po nich daje naprawdę sporo radochy. Trzeba jednak pamiętać o sprzęcie, którego często nie da się zastąpić zapałem i zdrowym rozsądku. Pilnując tych dwóch aspektów i znając swoje możliwości można efektywnie i bezpiecznie poruszać się w zimowych warunkach oraz cieszyć się pięknem naszych gór.

Podziękowania dla całej ekipy za super atmosferę na szlaku i poza nim
Podziękowania dla całej ekipy za super atmosferę na szlaku i poza nim

Dodaj komentarz

9 + twenty =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.