Szara Puszcza

Kampinos nocą! GNJ w Terenie!

Ostatnio dostaliśmy fajny sygnał od pewnej grupy. Napisali do nas, że dzięki relacjom  z naszych wypadów zmotywowali się do własnych działań i regularnie organizują teraz własne wyjścia / wyprawy. Mnie również to podbudowało i zachęciło do rozszerzenia formuły Gotowy na Jutro w terenie o tego typu luźne wpisy, w których zdawać będę relację z mniejszych i większych wypadów w teren!

Nie lubię poniedziałku…

NIe lubię poniedziałku
NIe lubię poniedziałku

Cytując tytuł kultowego filmu…. Nie lubię poniedziałków… w robocie zazwyczaj jest kocioł do tego wszyscy chodzą mocno poddenerwowani perspektywą 5 dni pracy. Początek tygodnia dla mnie oznacza również, brak czasu na aktywność terenową. Mimo to ten poniedziałek był odrobinę inny. Odezwał się do mnie stary znajomy, który niedługo wyjeżdża z kraju. Długo się nie zastanawialiśmy i już powstał plan wyjścia w las po robocie.

Ciemno wszędzie głucho wszędzie…

O tej porze roku dzień staje się coraz dłuższy, jednak zmrok zapada również bardzo szybko. Tego dnia zachód planowany był na 17:30 nie było więc sporo czasu. Punkt 16.00 wyruszyłem w stronę domu zmienić ekwipunek z pakietu office na outdoor:) Uwijając się po godzinie ruszyliśmy już pieszo w stronę lasu. Pogoda miło zaskoczyła, miało lać… a chwilami tylko delikatnie pokropiło.  Plan nie był zbyt ambitny, od tak zrobić spacerek ok. 10 km, zjeść obiad i herbaty się napić. Dodatkowym założeniem było maksymalne ograniczenie użycia latarek.

Szara Puszcza
Szara Puszcza

Szlak otoczony bagnami, ledwo trzymał się kupy. Buty zapadały się chwilami po kostki, mimo to udawało się omijać przeszkody bez dodatkowego źródła światła. Pełna adaptacja oka zajmuje ok 40 min, po tym czasie widzisz już naprawdę nieźle. W warunkach nocnych należy unikać stosowania białego światła, szczególnie mocnego.  Jego użycie, skutkuje dużym ograniczeniem widzialności po jego zgaszeniu. Ja na przykład przez kilka sekund nie widzę zupełnie nic. Tak więc całość trasy przeszliśmy bez dodatkowego źródła światła. Las chwilami był tak gęsty, że jedyne co było widać to szlak oświetlony przerwą w koronach drzew. Otaczała nas zupełna ciemność.

Im dalej w las tym ciekawiej…

Z każdym kilometrem wgłąb puszczy trafialiśmy na ślady aktywności jej naturalnych mieszkańców, okrzyki ptaków czy też brodzący bagnie łoś to miła niespodzianka jak na poniedziałkowy wieczór. Wypad był spontaniczny, przez co jedyny aparat jaki przy sobie posiadałem (telefon) nie był w stanie zrobić dobrych zdjęć, przez co nie udało się uchwycić praktycznie nic ciekawego.

Księżyć chwilami oświetlał nam drogę
Księżyć chwilami oświetlał nam drogę

Dotarliśmy do celu naszej łazęgi… czyli ławeczki na rozstaju dróg. Nadszedł czas na drobny posiłek. Naturalnie idealnym zwieńczeniem łazęgi było by ognisko, jednak jak wszyscy dobrze wiemy w parkach narodowych ich palenie jest zabronione poza miejscami wyznaczonymi. Zainteresowanych dokładnym regulaminem udostępniania parku odsyłam do materiałów KPN (ZASADY UDOSTĘPNIANIA) Za dowolną formę otwartego ognia można zebrać srogi mandat. Szanując to prawo na przysłowiowy ruszt rzuciliśmy dwa C-BORG oraz termos z herbatą:) W dalszym ciągu trwa wyzwanie C-BORGa w, którym testujemy go w różnych warunkach. Tym razem oba zadziałały, ale dokładny opis wszystkich użyć zmieścimy gdy test dobiegnie końca. Głodnych wiedzy dot. dań C-Borg odsyłam do naszego materiał O TU <——- Ważne, że posiłek był przygotowany 100% legalnie

C-Borg
C-Borg

Wszystko co dobre kiedyś się kończy, nadszedł czas powrotu… Kończąc herbatę wręczyłem kumplowi pamiątkową naszywkę, która mam nadzieje będzie mogła towarzyszyć mu podczas jego podróży.  Przy tej chwili postanowiłem zrobić zdjęcie naszych naszywek, oraz naszych noży.  Kolega tyrał dość stary nóż. Co pewnie ucieszy wielu jest to Frosts Mora  która jak mówił ma już 17 lat, potwierdza to tylko fakt, że proste narzędzia sprawdzają się bardzo dobrze.

Przy okazji wykonania tego zdjęcia zdążyłem nas oślepić 🙂 Podczas przerwy w marszu korzystałem z latarki Olight S1 Baton w trybie 0,5 lumena. Światło było na tyle delikatne, że po wyłączeniu wzrok szybko wracał do wcześniejszych parametrów.  W drodze powrotnej niestety niebo dość mocno się zachmurzyło i ograniczyło dopływ światła księżyca. Mimo to wróciliśmy bez światła raz na jakiś czas zaliczając jakąś gałąź nachodzącą na szlak.

Fajnie, tak wyskoczyć sobie w tygodniu do lasu. Spontaniczne bez wielkiego obozowania, od tak skorzystać z świeżego powietrza. Tego dnia zrobiliśmy ok 9-10 km czyli można powiedzieć, że cel zrealizowany. Najważniejsze było jednak to by po prostu się wyrwać i miło spędzić czas.

 

 

Dodaj komentarz

one × 5 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.