Kiszenie – Na kaca…

I znów napiszę coś niepopularnego. Dlaczego? A dlatego, że nie obserwując nieco zjawisko prepperstwa, Bushcraftu dochodzę do wniosku, że dla wielu ludzi zainteresowanych tą tematyką najważniejsze jest posiadanie nowego noża, dobrych butów (koniecznie wojskowych) i terenowego wozu. A dla mnie to nie tak. Bo dużo ważniejsze od sprzętu są umiejętności, które choć obecnie mogą się wydawać śmieszne, ale w przyszłości… .

P. Wróbel, Kiszenie kapusty, 1982, akryl na płótnie.
P. Wróbel, Kiszenie kapusty, 1982, akryl na płótnie.

No może niekoniecznie pomogą nam przeżyć, ale chociażby poprawić swój byt. Bycie “Gotowym na Jutro”, to nie tylko umiejętność odpierania apokalipsy zombi ale też (a może przede wszystkim) sztuka przeżycia na emeryturze 🙂 – to kataklizm dużo bardziej prawdopodobny niż powolne ataki nieumarłych.

O czym chciałem napisać? O kiszeniu. Dlaczego? A dlatego, że umiejętność kiszenia to coś co pozwala przygotować sobie sporo żywności i przechować ją na czas, kiedy jest mniej dostępna. Mogłoby się wydawać, że w dobie supermarketów żywność jest ogólnie dostępna. To prawda. Jeśli chodzi o dostępność, to na przestrzeni ostatnich kilkuset lat – produkujemy najwięcej żywności i jest ona najbardziej dostępna. Ta sytuacja ma swoją drugą stronę – ta żywność jest g…nianej jakości. Jest jeszcze jeden aspekt tej sytuacji, nadal jest wiele osób, których nie stać na kupno dobrej żywności. Pomysłem na przechowanie jest jej konserwowanie. Pomysł jest prosty – kupujemy, kiedy są tanie -> konserwujemy -> zjadamy, kiedy ich nie ma na rynku.

Kisić można wszystko np. paprykę
Kisić można wszystko np. paprykę

Kiszenie jest jedną z metod konserwowania żywności. Bardzo starą. Znaną w zasadzie od nie wiadomo kiedy. Po krótce na czym polega:

Kiszenie, pot. kwaszenie – sposób konserwacji żywności przeznaczonej do spożycia lub na paszę (kiszonki), opierający się na procesie fermentacji mlekowej przeprowadzanym przez bakterie mlekowe.

W wyniku tego procesu cukry proste zawarte w komórkach roślinnych rozkładają się na kwas mlekowy (1-1,8%), hamując m.in. procesy gnicia (przez zahamowanie rozwoju bakterii gnilnych nieodpornych na zakwaszenie środowiska do pH poniżej 5). Prawidłowy przebieg kiszenia zależy od zawartości w surowcu cukrów (1-1,5%) i wody (ok. 70%), utrzymania temp. 15-20 °C w początkowych dniach fermentacji, usunięcia powietrza (bakterie przeprowadzające proces są beztlenowe) np. przez ubicie (kapusta) lub zalanie solanką. Na skalę przemysłową kiszenie przeprowadza się w dużych kadziach lub betonowych silosach.

Produkty kiszone stanowią bardzo cenne dietetyczne pożywienie, bogate w witaminy C (w 100 g kiszonej kapusty – 25 do 30 mg wit. C).

I tyle teorii. Jeśli pogadacie z kimś z rodziny, to na pewno dowiecie się trochę więcej na ten temat. Każdy ma w rodzinnej pamięci jakieś kuchenne sztuczki, a to liście dębu, a to liście czarnej porzeczki. To wiedza niemalże tajemna przechowywana w każdej rodzinie.

Co można kisić. Każdy Polak wymieni ogórki – a można. Oczywiście, ale poza ogórkami można większość owoców i warzyw. Mnie szczególnie posmakowały buraki i jabłka. To świetna metoda by przechować żywność bez utraty wartości odżywczych. Nie będę Wam przytaczał przepisów. Jest internet – można sobie poszukać, a tu przecież nie o przepisy chodzi. A o co? A o to by być gotowym na sytuację, kiedy skończy się ogólna dostępność żywności. Niekoniecznie za sprawą najazdu wojsk wujaszka Miszy, czy globalnej epidemii jakiejś choroby, ale chociażby z powodu utraty pracy. Jabłka, buraki można wyhodować samemu – tyle tylko, że to są produkty dostępne okresowo.

Kiszone Jabłka
Kiszone Jabłka

Dlaczego jest to takie ważne. Ano kiszonki zawierają witaminę C, a jej niedobór powoduje chorobę zwaną szkorbutem. Obecnie chorobę zapomnianą, ale swojego czasu potrafiła ona wybić 95% załóg angielskiej floty. Witamina C, to jedna z niewielu witamin, której nasz organizm syntetyzuje za mało. Jej niedobory musimy uzupełniać. Na naszej szerokości geograficznej owoce i warzywa bogate w tą witaminę nie występują cały rok. Innym źródłem tej witaminy może być mięso ale – po pierwsze szybko ją traci w czasie przechowywania, po drugie dobrym źródłem witaminy jest tylko pod postacią surową (dlatego Eskimosi nie jedząc owoców i warzyw nie chorują na szkorbut – jedzą dużo surowego mięsa).

Nie chodzi o to by, każdy z nas natychmiast produkował dziesiątki słoików dzięki którym przetrwa zimę. Póki co mamy supermarkety. Zresztą zauważcie, że obecnie w nowym budownictwie nie ma nawet piwnic – czyli miejsca gdzie można takie kiszonki swobodnie przechowywać latami. Jednakże dobrze by było gdybyśmy na powrót przyswoili sobie wiedzę z zakresu produkcji takich przetworów, a przede wszystkim nauczyli się je na powrót jeść. W przyszłości, chociażby w przypadku, kiedy uda nam się dożyć do emerytury (nie czytajcie tego na głos, żeby nie wystraszyć analityków ZUS-u) takie wzbogacenie diety będzie miłym i zdrowym urozmaiceniem.

Kac - jak niedźwiedź
Kac – jak niedźwiedź

Na koniec, skąd tytuł. Proste – woda z ogórków jest przecież remedium na kaca najlepszym (a zdarzyło mi się kiedyś pić bimber na takiej wodzie pędzony).

Dodaj komentarz

20 − 12 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.