Leatherman Wingman

Leatherman (wingman) – okiem ignoranta

Kilka tygodni temu dostałem w prezencie multitula firmy Leatherman. Prezent mnie ucieszył… lubię bowiem sprzęt który łączy ze sobą niewielki wymiar i mnogość funkcji. Wiem, że ciężko jest te dwie cechy ze sobą połączyć, a jeśli już się udaje, to zazwyczaj brakuje tu trzeciego elementu – solidności. A o Leathermanach słyszałem dużo i dobrze. Fakt, że jest wykorzystywane przez wiele armii całego świata (także polskie jednostki Grom i Formoza – szkoda, że w naszej armii to sprzęt tylko dla elity). A więc ma go  Grom, mam i ja.

Mój model jest prosty, i dobrze. To Wingman (czyli skrzydlaty – spece od marketingu się napracowali). Nie będę go opisywał, jego dokładną specyfikację znajdziecie w necie. Może zaczniemy od historii – gdyż ta jest bardzo ciekawa.

kultowy fiacik, a w tle Maczuga Herkulesa oraz Zamek na Pieskowej Skale

Tim Leatherman (założyciel tego całego bałaganu) wraz z żoną wybrał się w dziewięciomiesięczną podróż poślubną przez Europę, Bliski Wschód i Azję, był rok 1975. Polska drużyna rok wcześniej zdobyła trzecie miejsce na mistrzostwach świata w NRF-ie. (tak, było kiedyś takie państwo). Podróżowali starym Fiatem 600 zakupionym w Amsterdamie za 300$ (ŁAŁ), który psuł się co chwilę, więc młody człowiek by zaimponować swojej żonie ciągłe, prowizorycznie naprawiał samochód (niczym mój ojciec, a dziadek prowadzącego tego bloga – swoją Zastawę 650 w 12 godzinnej trasie do Gołdapi) . Tak oto pisał o tej wyprawie : “Nosiłem wtedy starego Boy Scout Knife którego używałem do wszystkiego, od krojenia chleba, do napraw przy samochodzie. Lecz ciągle brakowało mi kombinerek”. 

Naprawiał nie tylko samochód, podróżując przez ówczesną Polskę i resztę demoludów (demoludy to taka unia europejska pod wodzą Sowietów), trzeba było być gotowym na wszystko, nie tylko na jutro (przetrwać dziś to było wystarczająco trudne zadanie).   Przez całą drogę dojrzewał w nim pomysł zapisywany na  trzymanej w kieszeni kartce papieru dotyczący wymarzonego narzędzia nad którym zamierzał zacząć pracę po powrocie do Stanów.
Wreszcie, gdy dojechali do Teheranu w Iranie, Tim dostał olśnienia i naszkicował.. scyzoryk z kombinerkami!

Po powrocie do domu dzięki pomocy szwagra zaczął pracować nad swoim projektem – małym, poręcznym przyrządem zawierającym wszystkie narzędzia, które mogą przydać się w razie potrzeby. Początkowo zakładał, że zajmie mu to miesiąc, lecz ostatecznie “jeden miesiąc” zamienił się w trzy lata..

Fajna historia, i dziecko tej historii leży teraz spokojnie w mojej kieszeni. To nie był mój pierwszy multitool. Dwa poprzednie były do kitu. Pierwszy fatalnie wykonany szczęki szczypiec nie trafiały na siebie, a krótkie ostrze było tępe i niewygodne do użycia przy długiej nieforemnej rękojeści. Drugi był za mały… nigdy nie udało mi się nim nic zdziałać – był bardzo tani, tak tani, że moja firma kupiła go wszystkim pracownikom – ale prezent był nietrafiony,

A Leatherman? Już po kilku dniach przyszła okazja do pierwszego testu… wymiana blatów w kuchni. Łatwe? Może i tak, ale śruby do odkręcenia nie miały łatwego podejścia, (mam szerokie blaty). Wkrętaki w moich poprzednich narzędziach nie podołałyby temu zadaniu, a Leatherman bez problemu. Jedynym problemem okazało się przycinanie gumowej uszczelki, zbyt ostre ostrze (fajnie ząbkowane) paskudnie mnie zacięło :),

Następnego dnia w pracy trafiały się następne proste zadania. Otwarcie paczki – bez problemu, jest tam takie fajne ostrze ponoć specjalnie do tego celu zaprojektowane. Projekt projektem ale ja jeszcze dodatkowo użyłem go do ostrzenia ołówka 🙂 – nigdy jeszcze nie miałem tak świetnej ostrzałki. Będę tym ostrzył strzałki do dmuchawki :).

Wyciąganie zszywaczy, zdejmowanie izolacji z kabli, zdarzyło mi się nawet coś zmierzyć (ale miarka ma zaledwie pięć cm). I wiele innych prac biurowo – informatycznych. Przecięcie kabla – podołał. Nożyczki – trochę za duże na przycinanie paznokci ale do papieru świetne. Ich wadą jest blokada trzeba użyć sporej siły żeby je odblokować do zwinięcia.

Innym zastosowanie narzędzia jest używanie go jako odstresowywacz. Otwieram go i zamykam kilkadziesiąt razy dziennie. Poprzednia zabawka nóż typu folder rozpadł się po miesiącu takich operacji – koledzy w pracy odetchnęli.

Myślę sobie, qrcze do codziennych prac się nadaje – a przecież nic więcej od niego nie wymagam.  Normalnie na montaże jeździmy ze skrzynką narzędzi i nie wyobrażam sobie żeby to zmienić. Ale w życiu codziennym? Na campingu? W piwnicy? Czy w domu? Sięgam do kieszeni i już. Mam narzędzie które działa.

I jeszcze jedno… Multitool leży sobie w mojej kieszeni zapięty na klipsa, ale mimo tego że jestem osobą dość obszerną to absolutnie mi nie przeszkadza. Nie czuję go kiedy siedzę w metrze mimo że to ładny kawałek metalu. To dla mnie ważne. Ćwiczyłem nawet Tai Chi mając go zapiętego w kieszeni.

Co do wytrzymałości, to napisano o nim w necie już dużo. Mnie zainteresował jeszcze jeden aspekt. Leatherman jest bardzo dobrze wykonany. Nie ma w nim żadnych ostrych czy wystających elementów.  Po złożeniu to ładny kompaktowy kawałek metalu. Ładnie leży w ręku. Dla próby wykonałem następujący test (możecie to nazwać UTKO – Udarowy Test KO). Ułożyłem go w dłoni, zacisnąłem w pięść i uderzyłem kilka razy w worek. Wynik testu -pozytywny. Komfort uderzania był zadziwiająco duży.

Leathermany nie są super tanie, a ja nie jestem zwolennikiem drogiego sprzęteu. Myślę jednak że jeśli już będziecie mieli okazję wykorzystać Leathermana w swoim EDC to długo nie da się on wypchnąć w Waszych zasobników. Zresztą 25 lat gwarancji to świadczy o tym że firma dba o swoje wyroby,

PS. Ten tekst nie jest sponsorowany. Ja jestem KO i mówię jak jest. (po mojemu)

2 myśli na temat “Leatherman (wingman) – okiem ignoranta

  1. Fajny tekst. Sam mam Wingmana(tylko tutaj się przyczepię, bo to raczej: skrzydłowy, pomocnik niż “skrzydlaty) i jest to mój pierwszy multitool. Jako, że moja praca nie wymaga czynności manualno-naprawczych to na co dzień korzystam najczęściej z foldera. Natomiast Wingman był kilka razy w użyciu w domu i zdecydowanie spełnia swoje zadania. Blokada nożyczek bardzo na plus, bo dobrze wpływa na stabilność operowania nimi.

    1. Nie mam nic do blokady, oprócz tego że nie da jej się odblokować jedną ręką… może jak się wyrobi to się poprawi. Tak, masz rację to bardziej skrzydłowy w rozumieniu przyboczny, pomocnik.

      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

seventeen − 12 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.