“Być albo nie być; oto jest pytanie” – Myślenie w survivalu

“Być albo nie być; oto jest pytanie” – decyzję należy podjąć szybko

Na wiele sytuacji survivalowych staramy się przygotować nabywając odpowiedni sprzęt lub ćwicząc pewne umiejętności. Słusznie, odpowiedni sprzęt i rozwinięte umiejętności są bardzo ważne. Odpowiednie przygotowanie techniczne i praktyczne znacząco zwiększa szansę przeżycia w trudnych warunkach.

Tego typu przygotowanie jest ważne, natomiast nie wolno zapominać o psychice, nieodpowiednie myślenie i opanowanie emocji w takich sytuacjach może zadecydować o powodzeniu lub porażce.  Ciężko to sobie wyobrazić, bo przecież jeśli jesteśmy świetnie przygotowani sprzętowo oraz umiemy z tego sprzętu korzystać to przecież wszystko powinno się udać. W sytuacji survivalowej czyli bezpośredniej sytuacji zagrożenia życia “powinno” nie wystarczy. W chwili, w której dochodzi do Ciebie, że na prawdę masz kłopoty i zaraz możesz zginąć, dochodzi efekt szoku i bezradności, która potrafi zniweczyć wszelkie plany… Ale by nie było, że zmyślam opowiem wam o pewnej sytuacji, która spotkała mnie w tym roku…

Survival na plaży…

Historia zaczyna się zwyczajnie, szybki wyjazd nad polskie morze. Przyjechałem dosłownie na 24h, więc nawet specjalnie nie modyfikowałem swojego sprzętu podręcznego. Lubię korzystać z takich wyjazdów w 100% nawet jeśli przyjechałbym na 6h jeśli tylko była by taka możliwość musiałbym się wykąpać w morzu. Pływam odkąd pamiętam, a podobno jeszcze dłużej. Tak więc, również tym razem nie odpuściłem sobie tej przyjemności. Dodatkowo, chciałem zrobić przyjemność mojej młodszej siostrze i spędzić z nią trochę czasu w wodzie. Pogoda jak to nad polskim morzem, za ciepło nie jest, fale przyjemnie rozbijały się o mieliznę. Pogoda idealna do zabawy w wodzie…

Nie czekając więc długo poszliśmy korzystać z warunków. Zabawa była świetna, fale były duże, mielizna była spora, krótko mówiąc świetna zabawa. Oboje dobrze pływamy dlatego, nawet wchodząc odrobinę głębiej zachowywaliśmy spokój i pewność. Pływaliśmy tak prawie 40 min, pojawiały się pierwsze oznaki zmęczenia, i powoli zaczęliśmy spokojnie rozmawiać o wyjściu z wody. Przez cały czas ustawieni byliśmy twarzą do otwartego morza, tak by widzieć nadciągające fale. Przez cały czas utrzymywałem kontakt z podłożem co dzięki mojemu wzrostowi i masie zapewniało mi kontrolę nad ciałem.

Niebezpieczeństwo przychodzi nagle…

W pewnej chwili dosłownie w kilka sekund straciłem grunt. Nie panikowaliśmy przecież umiemy pływać. Z ciekawości jeszcze spokojny sprawdziłem głębokość schodząc na dno z wyprostowaną ręką. Ponad taflę wody wystawała jedynie moja dłoń, co przy moim wzroście 191 cm odrobinę mnie zmartwiło.  Powtórzyłem pomiar jeszcze dwa razy i nie udało mi się w okolicy znaleźć dna. W tej chwili uświadomiłem sobie, że prąd morski wciągnął nas dół, który wytworzył się przez fale zagarniające piach do góry.

Obróciliśmy się w kierunku plaży i to co zobaczyłem, dosłownie zmroziło mi krew w żyłach. Byliśmy daleko, naprawdę daleko od brzegu. Silny prąd wciągną nas wgłąb morza. Nie potrafię dokładnie ocenić, jak daleko od brzegu się znajdowaliśmy, jednak za każdym razem gdy przywołuje w pamięci obraz znikającej za falami plaży uświadamiam sobie w jak dużym niebezpieczeństwie się znajdowaliśmy.

Strach ma wielkie oczy…

i do tego wszystkiego paraliżuje. Niektórzy w obliczu zagrożenia, boją się do tego stopnia, że zapominają o wyuczonych odruchach. W takiej chwili nie wolno panikować, jeśli przestaniesz myśleć możesz stracić kontrolę nad sobą. Możesz się bać, strach jest czymś normalnym. Jednak nie możesz pozwolić mu zawładnąć nad swoimi myślami.

W chwili w której zaczęliśmy wracać na brzeg jeszcze się nie bałem. Prawdziwy strach poczułem razem z nadciągającym silnym prądem, który mimo iż płynęliśmy w kierunku brzegu wciągnął nas. Staliśmy w miejscu lub cofaliśmy się wgłąb morza. Prąd był coraz silniejszy więc i ja płynąłem szybciej, gdy już udało mi się przechylić szale na swoją stronę zrozumiałem, że młoda za mną nie nadąży. Wyraźnie było widać w tej chwili różnicę pomiędzy naszą odpornością na stres. Aby utrzymać spokój cały czas starałem się ją uspokajać. W każdej chwili w której tylko nie wykonywałem wdechu starałem się coś mówić. Przez to zaburzałem swój rytm oddechowy i przy każdej próbie zaczerpnięcia powietrza wciągałem również wodę. Odczuwałem to, jednak z perspektywy czasu wydawało mi się to nieistotne.

Musiałem jej pomóc, postanowiłem więc holować za sobą. Złapała mnie za bark, jednak gdy próbowałem płynąc co chwilę traciliśmy kontakt. Aby uniknąć problemów z utrzymaniem się, postanowiłem płynąć przy użyciu tylko jednej ręki. Nie potrafię uzasadnić dlaczego akurat taką technikę dobrałem. Wiele razy trenowałem holowanie w wodzie, powtarzałem to nawet 30 min wcześniej. Jest to świetny przykład na to, że w sytuacji zagrożenia, nie wszystko może pójść po naszej myśli.

Stres i strach to potężne emocje, które potrafią zdrowo namieszać w naszej głowie. Dlatego trzeba umieć je przezwyciężyć, opanować panikę i przejść do działania.

Udało mi się, opanowałem swoje myśli, dopłynąłem do mielizny, i udało nam się wyjść z wody. Wiem, że woda pochłonęła już nie jednego świetnego pływaka, dlatego należy zachować szczególną uwagę korzystając z jej dobrodziejstw. Sytuacja z żywiołami jest dynamiczna i potrafi się diametralnie zmienić w kilka sekund. Zdaje sobie sprawę, że mieliśmy szczęście, natomiast wiem również, że gdybyśmy oboje spanikowali to nasze szansę na wspólne wyjście z wody znacząco by spadły. Podsumowując…

KEEP CALM AND SURVIVE

I pamiętajcie… życia ma się jedno, nie warto więc zbędnie ryzykować. Pozostańcie zawsze uważni…

 

Jedna myśl na temat ““Być albo nie być; oto jest pytanie” – Myślenie w survivalu

  1. Tak to właśnie wygląda. Niby jesteśmy przygotowani mentalnie i fizycznie, niby znamy siebie i swoje umiejętności ale w najmniej oczekiwanym momencie żywioł ma gdzieś to wszystko i chce nas pożreć.
    Żeby przeżyć sytuację survivalową poza wiedzą, mocną psychiką i tężyzną fizyczną trzeba mieć też dużo szczęścia.
    To była prawdziwa lekcja survivalu.

Dodaj komentarz

10 − 1 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.