Od zera do preppera cz.2 – ewakuacja

Wyjątkowo pozytywny odbiór pierwszej części “Od zera do preppera” zachęcił mnie do kontynuacji serii. W poprzedniej części skupiliśmy się na początku drogi Jana Kowalskiego, który postanowił zacząć się przygotowywać. Po rozpoznaniu otaczających zagrożeń oraz podstawowych przygotowaniach nadszedł czas na planowanie swoich działań. Nie można uznać się za przygotowanego jeśli planujemy nasze działanie tylko do obszaru własnego otoczenia (trójkąt praca/dom/sklep). Oczywiście nie można przygotować się na wszystko. Nigdy nie wiemy, co nas czeka w przyszłości, jednak są takie sytuacje, które musimy brać po uwagę. Jedną z nich jest konieczność ewakuacji. I właśnie na niej skupimy się w tej części Od zera do preppera!

Od zera do preppera - ewakuacja
Od zera do preppera – ewakuacja

Powiesz: “Jesteśmy gotowi, nasz dom jest pełen zapasów żywności/wody. Dysponujemy sprzętem pozwalającym na pozyskiwanie prądu oraz wody z odnawialnych źródeł naturalnych, a w domu wraz z rodziną przeżyjemy min. 2 miesiące.” Wszystko pięknie, ładnie… twój dom rzeczywiście jest świetnie przygotowany, ale co w wypadku jeśli w skutek nieoczekiwanego zdarzenia losowego, utracisz do niego dostęp bądź zostanie on całkowicie zniszczony? Zostajesz z niczym, i aby temu zapobiec należy przygotować się do ewakuacji.

Krok po kroku do sukcesu
Krok po kroku do sukcesu. Metodyka zwiększa szansę powodzenia.

W tym artykule nie znajdziesz odpowiedniej dla ciebie instrukcji ewakuacji. Napiszę tu jednak kilka przydatnych zasad oraz pomysłów, które przy odpowiednim zastosowaniu mogą ułatwić opuszczenie swojego miejsca zamieszkania przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka oraz minimalizowaniu strat. Procedura ewakuacji, którą powinieneś opracować jest dokumentem jedynym w swoim rodzaju, co za tym idzie nie jest uniwersalna. Procedurę musisz dostosować do swoich warunków. Inaczej ewakuować się będziemy z centrum miasta, a inaczej z przedmieścia czy wsi.

Zacznijmy jednak od odpowiedzi na pytanie po co się ewakuować… Decyzję o ewakuacji należy podjąć w sytuacji, w której dalsze przebywanie w danym miejscu nie jest możliwe, lub wiemy, że pozostanie w nim  w najbliższym czasie może powodować dla nas zagrożenie. Wprost oznacza to, że uciekamy bo:

  1. Nie mamy gdzie zostać (nie mamy warunków) np. z powodu uszkodzenia naszego domu bądź jego całkowitego zniszczenia.
  2. Nie jesteśmy w stanie utrzymać się w danym miejscu np. z powodu braku zapasów i możliwości ich uzupełnienia.
  3. Dalsze pozostanie w danym miejscu, nie jest bezpieczne np. z powodu nadciągającego niebezpieczeństwa.

Oczywiście, podjąć decyzję o ewakuacji należy z głową po przeanalizowaniu sytuacji oraz wielu zewnętrznych czynników. Jest to decyzja trudna, która podjęta w nieodpowiedniej chwili może skutkować poważnymi konsekwencjami. Dlatego, niezależnie od sytuacji niech decyzja o ewakuacji będzie decyzją przemyślaną. W chwili, w której decydujesz się na opracowanie procedury ewakuacji kluczowym jej punktem staje się miejsce docelowe.  W przypadku zagrożenia, istnieje prawdopodobieństwo, że obszary zamieszkałe przez mniejszą liczbę osób okażą się znacznie bezpieczniejsze od miejskich aglomeracji. Łatwiej jest się skutecznie ukrywać w miejscu, w którym potencjalnie szuka nas mniej osób. Jest to bardzo ważne ze względu na to, że w warunkach zagrożenia życia, nie można być pewnym, iż podstawowe zasady międzyludzkie zostaną zachowane. Oznacza to, że najprawdopodobniej, unikając obcych ludzi masz większe szanse na powodzenie. Kierując się tą zasadą dobrze jest pomyśleć o miejscu usytuowanym na uboczu, z dala od większych miast. Warto jednak pamiętać o ew. konieczności uzupełniania zapasów. W przypadku długoterminowego zagrożenia może być konieczność ich uzupełnienia. Wtedy bliskość osad ludzkich może okazać się przydatna.

Zapas jedzenia i wody to podstawa GotowynajutroZapas jedzenia i wody to podstawa Gotowynajutr
Zapas jedzenia i wody to podstawa Gotowynajutro

Optymalnie w tej roli sprawdza się działka letniskowa znajdująca się 100-200km od stałego miejsca pobytu. Dystans powinien być możliwy do pokonania poniżej 72h od chwili rozpoczęcia ewakuacji. Kontrola poprzez częste odwiedzanie tego miejsca ułatwia przygotowywanie go na trudne czasy. Regularnie możemy uzupełniać zapasy oraz potrzebny sprzęt w naszej kryjówce. Jeśli ktoś mieszka w naszym domku przez większość czasu zyskujemy dodatkowo ochronę naszych zapasów. Nie należy afiszować się na zewnątrz z naszymi przygotowaniami. Nikt nie chce zostać okradziony, a nie przygotowany sąsiad, który instynktownie ucieknie na swoją działkę wiedząc o waszych zapasach, pierwsze co zrobi to podejdzie “do płota”, a nie możesz mieć pewności czy za plecami nie będzie trzymał pałki. Ale o tym co powinno znaleźć się w naszym celu ewakuacji napiszemy w oddzielnej części od zera do preppera.

Poznaj swoich sąsiadów
Poznaj swoich sąsiadów

Kolejnym z elementów naszej procedury ewakuacji powinno być określenie sposobu dotarcia na miejsce oraz organizacji osób, których procedura dotyczy. Oczywiście najprostszym, najszybszym i najwygodniejszym sposobem na dotarcie do celu będzie skorzystania z samochodu. Nie mogę się z tym nie zgodzić, w naszej procedurze pierwszy wariant również przewiduje wykorzystanie pojazdów zmechanizowanych. Jak nadmieniłem jest to jednak tylko pierwszy wariant, wystarczy wyobrazić sobie, co by się działo gdyby nagle większość mieszkańców Warszawy postanowiło w ciągu kilku godzin wyjechać z miasta. Niedrożne ciągi komunikacyjne uniemożliwią wydostanie się z zagrożonego obszaru. Na taką ewentualność, warto opracować alternatywne drogi dotarcia do celu. Najlepiej przygotować min. 3 dobrze znane sobie drogi, które jesteśmy w stanie pokonać sprawnie jadąc autem, oraz dodatkowo wariant pieszy biorąc pod uwagę opcję wymagającą unikania kontaktów z ludźmi. Podczas unikania ludzi przydatna okaże się umiejętność maskowania twarzy. Oczywiście tego typu kamuflaż sprawdzi się jedynie podczas przemieszczania się poza osadami ludzkimi. Stosowanie w mieście zwróci jedynie na was uwagę.

Przygotowanie takiej trasy, może okazać się kluczowe w wypadku gdy nie będzie możliwości skorzystania z samochodu. Człowiek idąc nie potrzebuje 3 pasmowej trasy szybkiego ruchu. Wystarczy mu twarde podłoże by w miarę skutecznie się przemieszczać. Warto wspomnieć, że dzięki temu trasa piesza może być znacząco krótsza od tej przygotowanej do przejechania autem.

Na wypadek zatorów warto opracować trasy alternatywne
Na wypadek zatorów warto opracować trasy alternatywne

Jeśli coś ma się zdarzyć, zdarzy się w najmniej oczekiwanym momencie… wprost oznacza to, że konieczność ewakuacji może nadejść niespodziewanie. Może będzie to chwila, w której nikogo nie będzie w domu. Wy w pracy, dzieci w szkole, a w domu został pies. Jeśli nasza procedura nie zawiera porzucenia rodziny będziemy zobligowani do zebrania się w przysłowiową kupę. W zależności ilości miejsc częstego pobytu należy opracować drogi dotarcia do punktów zbornych. Może to być dom, a może to być wypracowana kryjówka w okolicy. Powinno się przyjąć minimum trzy tego typu punkty, w zależności od wariantu zagrożenia. Na przykład w przypadku zbrojnej napaści na kraj ze wschodu spotykamy się w punkcie nr.2 który przewiduje najwięcej wariantów dojazdowych pomijających strefy zagrożenia. Wszystko musi być określone dokładnie na wypadek braku komunikacji. Działanie według tej procedury nie powinno być dla was nowością czy eksperymentem. Trzeba wcześniej wyćwiczyć poszczególne scenariusze tak, by wykorzystanie ich stało się działaniem domyślnym nie wymagającym zastanowienia. Nikt przecież nie chce w takiej sytuacji tłumaczyć teściowej przez telefon, dlaczego powinna udać się w danym kierunku, a nie schować się za radą sąsiadki w piwnicy. Oczywiście o ile procedura ewakuacji obejmuje teściową:)

Na koniec ostatnia wskazówka dotycząca zabierania rzeczy podczas ewakuacji. Jak wiadomo istnieje prawdopodobieństwo, że nie będzie czasu na pakowanie po zarządzeniu ewakuacji. Oczywiście jeśli jesteśmy w stanie szybko zabrać jak najwięcej wartościowych rzeczy (oczywiście bez przesady, nie zalecam zabierać fortepianu) tym lepiej dla nas. W przyszłości może się okazać, że większy zapas biżuterii może okazać się przydatny podczas barteru. Czas jednak jest kluczowy w tym procesie i nie powinniśmy przedłużać okresu przebywania w zagrożonym miejscu dla zwiększenia ilości jedzenia, które uda nam się zapakować do auta/plecaka. Jeśli odpowiednio przygotowaliśmy nasz cel ewakuacji, musimy zaopatrzyć się jedynie w zapasy pozwalające nam bez problemu przetrwać drogę do niego. Na taką ewentualność przygotowuje się plecaki B.O.B (ang. bag out bag)

Zestaw B.O.B dudeiwantthat
Zestaw B.O.B dudeiwantthat

popularnie zwane plecakami ucieczkowymi. W tego typu zasobniki, przyjmuje się zapas sprzętu, żywności na 72h, który w wypadku ew. komplikacji pozwoli nam na bezproblemowe dotarcie do wyznaczonego miejsca. Na wypadek, niemożliwości skorzystania z plecaka B.O.B możemy przygotować kapsuły ewakuacyjne umieszczone na drogach ewakuacji z naszego domu oraz ew. w okolicy naszych kryjówek. Tego typu kapsuły szerzej opiszemy w oddzielnym materiale. Pokrótce są to małe zasobniki z zapasami wody, jedzenia oraz przydatnego sprzętu, który może okazać się kluczowy w drodze do naszej kryjówki. Ich lokalizacja może być znana jedynie osobom upoważnionym.

Kapsuła ewakuacyjna Gotowy na Jutro
Kapsuła ewakuacyjna Gotowy na Jutro
Kapsuła ewakuacyjna Gotowy na Jutro
Kapsuła ewakuacyjna Gotowy na Jutro

Podsumowując, jak widzicie ewakuacja wiąże ze sobą spore przygotowania oraz wymaga planowania. Oczywiście temat nie został wyczerpany, więc powrócimy do niego by przybliżyć jak najwięcej przydatnych tematów. Warto pamiętać, że niezależnie od stopnia przygotowania decyzja o ewakuacji rodziny i opuszczeniu domu będzie decyzją trudną. Odpowiednie przygotowanie może jedynie zniwelować lub zmniejszyć jej negatywne skutki. Dodatkowo przygotowując się na ewakuację, gotowi jesteśmy na, krótkotrwałe opuszczenie domu np. w przypadku wycieku gazu. Opuszczając blok na kilka godzin nie będziemy uzależnieni od pomocy z zewnątrz. Niezależnie od sytuacji będziemy mieć dostęp do zapasów oraz sprzętu.  Jeśli chcielibyście zwrócić naszą uwagę na interesujące was aspekty, zostawcie swoje propozycje w komentarzach.

10 myśli na temat “Od zera do preppera cz.2 – ewakuacja

  1. Można się śmiać z takiego tematu. Ale ja uważam że każda firma powinna mieć taki plan ewakuacji na wypadek pożaru, rozszczelnienia się gazu, odnalezienia niewypału w okolicznym wykopie czy nawet zagrożenia terrorystycznego. Każdy pracownik powinien mieć przydzieloną sobie rolę i znać odpowiednie procedury.

    Apokalipsa zombi to tylko hasło.

    1. Procedura ewakuacji budynku firmowego być musi. Muszą być wyznaczone miejsca zbiórek i osoby odpowiedzialne za kierowanie ruchem wewnątrz budynku. Tak przynajmniej było wszędzie gdzie pracowałem. Straż pożarna organizowała nawet ćwiczenia, by sprawdzić czy to wszystko działa.

  2. Proponuję aby opisać też sytuację gdy nie będzie możliwości dotarcia do swojej skrytki. Co w takiej sytuacji zrobić czy iść miastami czy wsiami co z zapasami co jak komuś z rodziny nie uda się dotrzeć do punktu zbiorczego. Ogólnie co zrobić jak nasz wymyślony plan ewakuacji pójdzie się paść.

    1. :))) w wojsku było takie przysłowie : “Masz łeb i ch… to kombinuj” czyli jak zawiedzie plan A, B, C i D to rozpoczynasz improwizacje…

  3. Ehh… Ludzie… Ludzie lubią planować, dzięki temu mają wrażenie że wszystko jest ok, że wszystko jest pod kontrolą. Planują wszystko, od najmniejszych do najważniejszych rzeczy w swoim życiu. Wiekszość ma pewnie zaplanowane życie. Planowanie jest podstawą bycia dla ludzi, daje im poczucie bezpieczeństwa którego tak bardzo potrzebują. Lubią czuć się bezpieczni. Lubią mieć swoje rzeczy i swoje miejsca. I lubią gromadzić. Gromadzą zapasy, gromadzą właściwie wszystko co mogą. I planują, planują i planują i jakby tego było mało snują plany. Dzięki temu myślą że są gotowi na wszystko. Szkoda tylko, że plany zazwyczaj biorą w łeb przy pierwszej lepszej okazji im bardziej coś zaplanowane tym większa szansa że się nie uda. A ludzie pozbawieni swoich planów stają się bezbronni. Poświęcali swój czas i wytężali mózgownice żeby stworzyć sensowny plan który nie wypalił, jak to? przecież sa dobrzy w tym? Planują całe życie! A tu niespodzianka. Człowiek bez planu jest człowiekiem pozbawionym kontroli, pewność siebie spada na łeb na szyję. Zaczyna chwytać się kolejnych planów a tu jeden po drugim okazują się niewypałem. A człowiek pęka i traci grunt pod nogami. Zaczyna się panika, i wtedy zaczyna rozumieć że zamiast marnować czas na planowanie, powinien ćwiczyć improwizowanie 🙂
    Możesz mieć nawet tysiąc planów i podplanów. Ale są one niewiele warte kiedy przychodzi co do czego. Czynnik ludzki i zdarzenia losowe, najpewniej pokrzyżują je wszystkie. Po co więc planować? Rozumiem ogólne założenie (bardzo ogólne), ale nie planowanie, to nie naturalne. Planowanie pozbawia ludzi elastyczności i wolności działania. Ukierunkowuje i ogranicza. Działanie zgodnie z planem, może Cię zgubić. O wiele lepsza jest improwizacja. Dostosowanie się do sytuacji i działanie na podstawie obserwacji. Improwizowanie w biegu.
    Zapasy, i bezpieczne miejsca. Kolejny fundament ludzkiej mentalności i bytności. Musimy mieć co jeść i musimy mieć gdzie spać. Musimy gromadzić. To także ograniczenie. Ucieczka do safe house i spokojne czekanie na rozwiązanie się sytuacji? No tak, to przecież część planu. A kiedy nie można się będzie tam dostac? Co wtedy? Panika? Plan poszedł w łeb? Improwizownie? O nie, mój drogi. To ładnie brzmi, ale improwizowanie wymaga praktyki a Ty pratkykujesz planowanie. Nie można z dnia na dzień stać się elastycznym, kiedy całe życie było się drętwym. To wymaga praktyki, bo improwizować to trzeba umieć 🙂
    W wojsku mieliśmy takie powiedzenie, licz na najlepsze, spodziewaj się najgorszego.

    Uważam, że to co piszesz jest nieprzydatne. Stajesz się zależny, od zbyt wielu rzeczy, zbyt wielu punktów w planie. Ograniczasz się w klatce, która jest zgubna. Komformizm i bezpieczeństwo jest Twoją największa słabością. Oraz pewność, że myślisz że wiesz jak odnajdziesz się w sytuacjach w jakich nigdy wcześniej nie brałeś udziału. Potrzebujesz zapasów, sprzętu, schronienia i całej masy innych rzeczy. Plany i plany itp. To wszystko jest nic nie warte. To wszystko jest zgubne. I ta podejrzliwość do ludzi. “Bo nigdy nie wiadomo”… Możesz zamieszkać w lesie już teraz, dużo ludzi tak robi 🙂
    Nie potrzebuje sprzętu ani zapasów żeby poradzić sobie w kryzysowych sytuacjach. A najzabawniejsze jest to, że najpewniej nigdy nie będziesz musiał z nich skorzystać. Uważam że jedynie nie będąc ograniczonym niczym, można odnieść sukces. Pozdrawiam i nie planowałem nikogo urazić 🙂

    1. Witaj, wielkie dzięki za tak rozbudowany komentarz. Jeśli żyjesz w myśl zasady wolności o której piszesz to częściowo Cie podziwiam. Z drugiej strony jednak nie uważam tego za odpowiednie działanie. Plan jest potrzebny, w wielu sytuacjach improwizowanie zwyczajnie się nie sprawdza. Sprawdzone schematy udoskonalane pod kątem warunków, zapewniają efektywne działanie. Improwizacja często, prowadzi do popełniania błędów. W przywołanym przez ciebie wojsku istnieją procedury na najdziwniejsze sytuacje. Przegotowując się do tej odpowiedzi zasięgnąłem języka w pewnej miejscu i dowiedziałem się, że swego czasu mieli nawet oddzielną procedurę na ewakuacje toalety oraz wysadzenie jednostki. Co gdyby planu/procedur nie było i ktoś improwizując wysadziłby jednostkę w powietrze zanim została by ewakuowana? Co więcej do tych procedury istnieją procedury zastępcze oraz awaryjne. Sytuacja w, której należy improwizować jest sytuacją skrajną i tylko od człowieka zależy jak szybko do tej sytuacji chce dojść. Zastanów się czy lepiej mieć choć jeden przygotowany punkt ewakuacji w razie “W”? Czy lepiej w sytuacji zagrożenia uświadomić sobie, że nie masz zapasów a ni dobrego schronienia dla Ciebie i twojej rodziny. Ty zapewne przeżyjesz zimę w szałasie. Odpowiednio go uszczelnisz i ogrzejesz. Jakoś dasz radę. Ale zastanów się czy twoje ew. małe dziecko sobie poradzi?

      Panika? Jeśli przygotujesz się odpowiednio czyli będziesz posiadał 3-4 miejsca ewakuacji to, masz całkiem spore szanse, że któreś z nich będzie bezpieczne. Oczywiście, każdą teorie można obalić przy pomocy odpowiednio silnego ładunku wybuchowego:) Więc zanim zacznie się uciekać byle dalej w bezpieczne miejsce bez gwarancji powodzenia można skorzystać z gotowych rozwiązań.

      Napisałeś, że nie potrzebujesz sprzętu ani zapasów by poradzić sobie w kryzysowej sytuacji. To twierdzenie można obalić w krótkiej wymianie zdań.( lub zwyczajnie używając odpowiednio silnego ładunku wybuchowego:P ). Człowiek musi zaspokajać swoje potrzeby. Oczywiście można korzystać z dobrodziejstw świata, zabijać, rabować w celu osiągnięcia celu. Co jeśli przez daną sytuację będziesz przez rok pozbawiony możliwości opuszczenia schronienia a ono będzie nie przygotowane choć w części na taką ewentualność? Jak długo wytrzymasz bez jedzenia i wody?

      Oczywiście życzę Ci tego sukcesu o, którym mówisz oraz tego byś nie doświadczył sytuacji, w których będziesz musiał improwizować by ocalić życie swoje i bliskich. Pozdrawiam:)

  4. Niestety, nie wyciągasz wniosków z opinii innych niż Twoja.
    To błąd który w sytuacjach o których elegancko piszesz “może skutkować poważnymi konsekwencjami” tak naprawdę skutkują ŚMIERCIĄ.
    W sytuacjach ekstremalnych najczęściej skutki są ekstremalne.
    Niestety autor PATRYK MOKOBOCKI (VESOLF) w znacznej części ma rację, a Ty autorze jesteś tego przykładem.
    Współcześni ludzie brak doświadczenia zastępują przedmiotami lub planowaniem.
    A jak zabraknie przedmiotów lub plany są niemożliwe do zrealizowania, to co w tedy?
    Na to nie udzielasz odpowiedzi, a przecież w założeniu taki jest cel tego bloga.
    Więcej, podajesz warianty postępowania i jednocześnie pokazujesz że mogą być niemożliwe do zrealizowania.
    Piszesz:
    – Optymalnie w tej roli sprawdza się działka letniskowa znajdująca się 100-200km od stałego miejsca pobytu

    – Dystans powinien być możliwy do pokonania poniżej 72h od chwili rozpoczęcia ewakuacji

    Podajesz że można posłużyć się samochodem, ale przytomnie piszesz:
    – Niedrożne ciągi komunikacyjne uniemożliwią wydostanie się z zagrożonego obszaru

    – dodatkowo wariant pieszy biorąc pod uwagę opcję wymagającą unikania kontaktów z ludźmi,

    Czyli z 200 km robi się 250-300

    Czy wiesz z jaką prędkością porusza się kolumna piesza cywili nie przywykła do marszu?
    Czy wiesz ile dziennie jest w stanie pokonać dziecko 5 letnie, 10 letnie? Przecież takie będą w rodzinach.
    Przeciętny DOROSŁY człowiek nie nawykły do marszu jak pokona 30 km w ciągu dnia to będzie DOBRZE, to ile dni zajmie mu pokonanie 200-300 km.
    Ma to zrobić w mniej niż 3 dni?
    Może jeszcze z 5 letnim dzieckiem?
    Jak widać plan nierealny.

    A co będzie jak sytuacja wymusi przeciwny kierunek ucieczki niż zaplanowaliśmy?

    Planowanie nie jest złe, ale jak widzisz na własnym przykładzie nie jest to ani proste ani zawsze skuteczne, przynajmniej według Twoich kryteriów.

    Poza tym każdy zna prawo Murphy’ego które mówi że jak coś może pójść źle to pójdzie źle i całe planowanie które i tak było niedoskonałe pójdzie źle i zaczyna się improwizacja którą tak skrytykowałeś.

    Może uwzględnij jednak, że prawda leży po środku i improwizacja i doświadczenie które jest nieodzowne w radzeniu sobie w nietypowych sytuacjach jest równie istotne jak planowanie, a może istotniejsze, bo elastycznie pozwala reagować na sytuacje na które nie mamy wpływu.
    Pozdrawiam
    zero

Dodaj komentarz

7 + seventeen =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.