Uczcie się dzieciny… nie znacie dnia ani godziny…

Uczenie się wypełnia nam spory fragment życia. Obecnie bez kilkunastoletniej edukacji człowiek traktowany jest jak jednostka niepełnowartościowa. A przecież jeszcze niedawno (70 lat temu) fakt zdania matury dawał pewność otrzymania nieźle płatnej pracy w administracji państwowej. Obecnie posiadanie dyplomu magistra nie daje gwarancji pracy na kasie w dyskoncie.

Matematyka też jest potrzebna ale w wielu przypadkach życia nam nie uratuje
Matematyka też jest potrzebna ale w wielu przypadkach życia nam nie uratuje


Jak natomiast wygląda nasza wiedza w kontekście bycia GOTOWYM na jutro? Kiepsko, ze szkoły wynosimy bardzo mało wiedzy przydatnej w życiu. Jeszcze za czasu mojej bytności w podstawówce (a były to lata 70) na niektórych lekcjach mieliśmy za zadanie np. zbudowanie karmnika dla ptaków, deski do krojenia lub lampki nocnej z butelki – to dało mi podstawową znajomość używania narzędzi takich jak piła czy śrubokręt. Na lekcjach przysposobienia obronnego uczyłem się pierwszej pomocy, posługiwania się mapami wojskowymi, czy też znaczenia sygnałów alarmowych, a mój kolega na warsztatach w zawodówce uczył się klepać gwoździe. Obecnie taka wiedza uznawana jest za całkowicie zbędną.

Frezarka domowej a raczej terenowej roboty. Warto znać takie patenty!
Tokarka domowej, a raczej terenowej roboty. Warto znać takie patenty!

Nie chodzi mi tu o to by płakać nad obecną oświatą, tu już nawet nie ma nad czym płakać. Myślę sobie, że sami powinniśmy zadbać o własne umiejętności. W dobie internetu mamy ku temu wiele możliwości. Wybierzmy sobie zatem umiejętności, które mogą być nam przydatne i nauczny się ich.
Mam na myśli takie rzeczy jak stolarswo, ciesielka, ślusarstwo, spawanie automatem. Okazuje się, że nie są to trudne rzeczy szczególnie jeśli nie mamy ambicji wykonywania ich zawodowo, a przewiduje po prostu potrzebę samodzielnego zbicia kilku desek, dospawania jakiegoś elementu czy naprawę stalowej bramy. Taka wiedza może być dla nas dużo bardziej przydatna w sytuacji zagrożenia niż np. znajomość całek.
Uczmy się więc, możliwości jest wiele. Jeśli mamy znajomego, który posiada automat spawalniczy, poprośmy go żeby pokazał nam jak się to ustrojstwo trzyma i pozwolił choć raz spróbować. Większość tych czynności to rzeczy nie  specjalnie skomplikowane, a kiedyś mogą nam uratować tyłek…

Spawać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej... Ważne by dać sobie radę!
Spawać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej… Ważne by dać sobie radę!

Na koniec dodam małą ale za to bardzo ważną naukę od siebie. Zaczyna się sezon grillowy. Z wielką radością wszyscy ruszymy w teren na liczne grille i ogniska. Nie zostawiajcie po sobie śladów… Idąc na ognisko czy gdziekolwiek w teren warto mieć przy sobie worek na śmieci. To co przyniesiecie zabierzcie ze sobą do najbliższego kosza. Idąc do lasu nie jesteście u siebie;)

15 myśli na temat “Uczcie się dzieciny… nie znacie dnia ani godziny…

  1. Tokarka… nie frezarka, proszę zmień bo ja mam na to alergie ;]
    Tak samo jak na stosowanie zamiennie prąd/napięcie. Jak ktoś ostatnio powiedział przy mnie “prąd 1500V” to prawie dostałem ataku epilepsji ;]

    1. :)) – racja. choć dla wielu osób to żadna różnica. Zapomniałem jeszcze dopisać że w 8 klasie podstawówki (obecnie 2 klasa gimnazjum) miałem przez jeden semestr zajęcie z wykorzystaniem frezarki.

  2. No niestety za moich czasów w podstawówce na zpt… robiliśmy jedynie bryloczki z pleksy przy pomocy pilniczków i wiertarki. W chwili obecnej funkcje ZPT spełnia Youtube i dział DIY

  3. no właśnie jedynie jakiegoś rodzaju groty/strzały itd mi przychodzą do głowy. Tylko po co to toczyć skoro można normalnie wystrugać. Jeżeli masz coś co może spełnić role “noża tokarskiego” to lepiej/gorzej spełni rolę zwykłego noża ;]

    1. Jasne, dokładnie ten sam kontrargument miałem w głowie. Ale zakładając, że nie mamy noża a jedynie taki mały ostry kamień to można się pokusić o takie narzędzie. Ew. kobiety w obozie toczą strzały a my polujemy. Wtedy nawet jeśli mamy jeden nóż to posiadanie może być uzasadnione.

      – Ja ostatnio posiadłem umiejętność wymiany wahaczy, tulei i łączników stabilizatora w japońskim aucie:) mam nadzieje, że w pozostałych to równie proste.

  4. w w124, w201 i innych tym podobnych mietkach, masz z tyłu 4 wahacze na koło i do do tego dochodzą po dwie tuleje sań na stronę. Tam to jest zabawa ;]

    Co do tokarki to mogła by posłużyć do tworzenia elementów prostych maszyn np, elementy do napędu typu “młyn wodny” jakiś bardziej skomplikowanych pułapek na zwierzęta itd.

    1. Uprzedziłeś mnie z tymi pułapkami na zwierzęta. Ale tu musimy założyć totalne cofnięcie nas do do paleolitu. Myślę że lepiej opanować umiejętność toczenia na jakiejś prostej tokarce amatorskiej i nauczyć się zdobywać do niej zasilanie. A tego typu zabawy zostawić archeologom.

      Myślę że sam brak pomysłów na wykorzystanie tego typu maszyny świadczy o naszym uzależnieniu od technologii i sklepów z gotowymi częściami zamiennymi.

      A naprawiać samochody się ucz… to akurat dobry kierunek.

      i jeszcze a propo strzał – dużo lepszy efekt otrzymamy dzięki opalaniu, hartowaniu w wodzie i szlifowaniu o kamień. To przydatne umiejętność.

    2. Ja niemieckiej motoryzacji nie tykam, nawet patykiem:) (Choć stare gwiazdy doceniam i szanuję) Nauka pracy przy samochodzie, na pewno okaże się przydatna gdy uciekając z terenów zagrożonych padnie np. termostat… niby to takie proste a wiele osób nie wie, że można zewrzeć wentylator na krótko… i pominąć wadliwy sprzęt.

  5. hmm termostat może paść na dwa sposoby i na oba zwarcie wentylatora chyba nie pomoże ;]
    Może albo zostać otwarty wtedy samochód wolno będzie się nagrzewał, bo ciecz zawsze będzie na dużym obiegu,więc wentylator nie potrzebny,
    Może tez zostać zamknięty wtedy ciecz chłodząca będzie pracować w małym obiegu czyli nie będzie płynąć przez chłodnice więc i wentylator nie pomoże. ;]

    Chyba że chodzi Ci o przełącznik automatyczny wentylatora, który w sumie może działać na podobnej zasadzie ;]
    Wtedy podłączenie wentylatora na krótko pomoże ;]

    1. No w wypadku mojego pierwszego auta pomógł na tyle, że mogłem dojechać kilkanaście km bez zatrzymywania się. Co w warunkach ucieczki może być na wagę złota. Ale zgadzam się z tobą, że to wcale nie jest dobre rozwiązanie i nie rozwiązuje sprawy.

      Słyszałem jeszcze o jednym ciekawym sposobie, którego jeszcze nie testowałem. Mianowicie w wypadku przegrzania silnika należy uruchomić ogrzewanie w samochodzie, wyczuwam tu rolę nagrzewnicy ale aż na tyle się nie znam więc może ty będziesz wiedział jak to działa. Na pewno jak kiedyś mi się trafi coś takiego to sprawdzę wiarygodność tego sposobu.

  6. ogrzewanie w samochodach w 99% przypadków jest podłączone na małym obiegu więc nawet przy awarii termostatu to pomoże. Nie schłodzi tak dobrze jak chłodnica bo nagrzewnica ma mniejszą moc, ale włączenie jej na full razem z silnikiem dmuchawy daje rade w kryzysowych sytuacjach ;]
    Warunkiem działania jest oczywiście sprawna pompa cieczy chłodzącej no i ciecz chłodząca też musi być.

    Nie wiem do końca jak to wygląda w samochodach z klimatyzacją, bo może i ona próbować nagrzewać wnętrze, a więc włączać sprężarkę -> obciążać silnik -> dodatkowo grzać silnik. Nie mam doświadczenia z klimą bo jak narzazie w samochodach moich nie dorobiłem się klimy ;]
    Tak czy siak w takich sytuacjach zawsze klima “off” tak samo jak wszystkie inne “zbędne” odbiorniki energii.

    A i co do grzania się silnika to warto trzymać go na podwyższonych obrotach (koło 1500), chodzi tutaj o wydatek pompy chłodzącej który jest wtedy około 2-krotnie większy jak na obrotach jałowych. Nie należy przesadzać z obrotami bo jak będą za wysokie to moc cieplna wydzielana przez silnik nie zostanie skompensowana przez większy wydatek pompy wody. Np baleron 2.3 benzyna na 4000 tyś obrotach zwiększa temperaturę cieczy z 70 do 90 w ciągu około 15s (sprawdzałem ale liczb dokładnie nie pamiętam ;] )

Dodaj komentarz

11 − 1 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.