XIX-wieczni prepersi

Wszystkim wydaje się że preppersi i sztuka przez nich uprawiana to wynalazek naszych czasów. Ale prawda jest inna. Ruch który funkcjonuje obecnie to co prawda amerykański produkt telewizyjnych speców od marketingu. Ale czy ta wiedza jest w jakikolwiek sposób współczesna?
Poza nielicznymi wyjątkami takimi jak GPS, czy środki łączności, wszystko już było. Ludzie żyjący kilkadziesiąt lat wstecz mieli często dużo więcej wiedzy na temat metod przeżycia niż większość współcześnie nam żyjących speców od survivalu. Dowody? Proszę bardzo.

Doomsday prepper - jeden z programów dzięki, którym temat stał się popularny w mediach
Doomsday prepper – jeden z programów dzięki, którym temat stał się popularny w mediach

Po pierwsze skupmy się nad znaczeniem słowa przeżycie. Otóż dla mnie jest to nie tylko sztuka utrzymania się przy życiu w skrajnie nieprzyjaznych warunkach, ale także sztuka przetrwania zwykłych problemów, które na co dzień nie rzadko stawiają przed nami dużo trudniejsze wyzwania niż Arktyka czy brazylijski interior.

To może nie jest zbyt medialny temat, ale zastanówmy się chociaż nad problemem przechowywania żywności. Owszem mamy puszki oraz liofilizaty ale poza żywnością długoterminową cały nasz system przechowywania jedzenia opiera się w większości przypadków na lodówce. Co bezpośrednio łączy się z koniecznością pobierania energii elektrycznej.

Ja wiem, że prawdziwy Peppers żywi się z puszki lub tym co złowi (szczurami, wiewiórkami) – to żart oczywiście.:) Taka filozofia wygląda wspaniale na papierze natomiast w sytuacji realnej walki o przetrwanie nie jest tak łatwo. Konieczne jest opracowanie metod, pozwalających na dłuższe magazynowanie zapasów. W sumie nie ma co wymyślać koła na nowo bo od dawien dawna stosowano różne metody przechowywania żywności, wystarczy więc sięgnąć wstecz.

Zapewnienie sobie jedzenia i picia to jedne z podstawowych aspektów decydujących o naszym przetrwaniu więc, jeśli szczycimy się tym, że potrafimy dać sobie radę w trudnych warunkach to odpowiedzmy sobie na pytanie czy potrafilibyśmy przechować żywność przez dłuższy czas bez prądu?

Wielu powie, że teraz to się nie da bo nie ma warunków i że są skazani na lodówkę. Jest to niestety znak naszych czasów. Kiedyś lodówek nie było, a jeśli były to podobnie jak prąd były towarem luksusowym. Ludzie świetnie sobie bez nich radzili. Po prostu nie było innego wyjścia.

0013102Jeśli będziecie kiedyś na wsi (szczególnie na wschodzie Polski) to zauważycie niemalże wszechobecne piwniczki. Podziemne budowle zwane ziemiankami pozwalające na przechowywanie żywności w niższej temperaturze. Znana i popularna forma przechowywania żywności, w wielu miejscach jest w dalszym ciągu wykorzystywana. Nie jest to jednak zwykła dziura w ziemi wyposażona w drzwi.  Aby ziemianka działała prawidłowo należy zwrócić uwagę na kilka aspektów, które są kluczowe dla jej poprawnego działania.

Jeśli nie zadbamy o prawidłową wentylację to jedzenie nam zgnije lub  jeśli źle zabezpieczymy dach to długo nam taka budowla nie posłuży. (Ziemianka to temat na oddzielny wpis, dlatego nie będziemy tu rozwodzić się nad zasadami jej budowy. ) Na wiele rzeczy należy zwrócić uwagę, w przeciwnym wypadku możemy stracić zapasy oraz naszą ziemiankę.  

Jak zapewne się domyślacie, fajnie taką ziemiankę mieć więc jeśli ktoś ma możliwość i chęci to zachęcam do budowy. Jednak jeśli nie czujesz się na siłach lub nie wiesz ja kto zrobić istnieje alternatywa. Na szczęście istnieją jeszcze firmy które budują takie piwniczki więc możesz posiłkować się wiedzą i doświadczeniem fachowców w tej dziedzinie. Przykre jednak jest to, że nie jest to już wiedza pospolita przez co jesteśmy zmuszeni do szukania pomocy wśród nielicznych fachowców. Dawniej w czasach świetności tego rozwiązania, odpowiednią wiedzie i doświadczenie posiadał każdy właściciel domu czy gospodarstwa.

To na wsi a…

… jak dawano sobie radę w miastach? Mimo takiego zróżnicowania wbrew pozorom podobnie. Rozwiązaniem też bywały piwniczki. Ja taką jedną znalazłem w Warszawie, w miejscu skąd jak na dłoni widać stadion na Łazienkowskiej (ale nie napiszę gdzie – to moja tajemnica). Stare grube mury zapewniały odpowiedni chłód. Zachęcam do przeprowadzenie eksperymentu w letni dzień poszukajcie starej kamienicy i postarajcie wejść na jej klatkę schodową lub do piwnicy. Poczujecie wtedy jaka jest różnica pomiędzy nowym a starym budownictwem w tej kwestii. W takich warunkach o wiele łatwiej było przechować żywność. Dodatkowo tam gdzie było to możliwe, w kamienicach bardzo często funkcjonowały lodownie. Można powiedzieć, że była to nie wymagająca prądu chłodnia przemysłowa. W lodowniach jak sama nazwa wskazuje umieszczano bloki lodu, które dzięki sprzyjającym warunkom i odpowiedniej konstrukcji zapewniały chłód nawet przez całe lato. W prostszych konstrukcjach nie posiadających podwójnych ścian wsypywano na podłogę drobno kruszony lód, zalewano go wodą i zostawiano otwarte drzwi, tak by ten zamarzł. Potem wystarczało wyłożyć takie pomieszczenie słomą, która jest świetnym izolatorem. Czasami mieszano wodę z drewnianym pyłem i taką mieszankę zamrażano. Powstały w ten sposób blok lodu (tak zwany pykret) jest tak wytrzymały, że w czasie II św. planowano zbudować z niego lotniskowiec.

Zasada jest prosta

Jak to działa? Zasada jest prosta lód się rozpuszcza, a żeby się rozpuszczał potrzebuje ciepła i pobiera go z otoczenia i tą oto metodą w takich lodowniach jest wystarczająco chłodno żeby przechowywać w nich żywność. A jeśli zbudujemy je wystarczająco, głęboko to ciepło nie będzie tam docierało i lód da sobie radę utrzymać niską temperaturę przez dłuższy czas. Prosta wiedza z zakresu szkoły podstawowej. Wystarczająca jednak do tego, by z płynącej wody i wierzbowych gałązek zbudować bardzo wydajną klimatyzacje (jak? pomyślcie sami).

Skąd mam te wszystkie informacje? Ze starych książek dla preppersów? Nie. Opis budowy chłodni/lodowni wziąłem z XIX wiecznej książki kucharskiej. Takiego poradnika dla gospodyń domowych. One nawet nie myślały, że posiadają wiedzę specjalistyczną. Dla nich to była zwykła wiedza codzienna niezbędna w prowadzeniu domu. Bez tego nie były dobrymi gospodyniami.

Ile takich umiejętności utraciliśmy? Mnóstwo. Chociażby umiejętność naprawy ubrania (mamy w sklepach po pas nowej), wiedzy na temat tego jak rozpoznawać świeżą żywność (mnóstwo puszek i znów sklepów), korzystania z mapy i wybierania trasy (mapy nawigacje) czy chociażby wiedzy o hodowli roślin (bo ich nie hodujemy). Zanika powoli znajomość jadalnych grzybów i innych roślin, a żeby łowić ryby potrzebujemy masy drogiego sprzętu zamiast kija żyłki i haczyka. Wielu nie potrafiłoby takiego haczyka zrobić…

Już sobie wyobrażam, że za pięćdziesiąt lat amerykański serial o sztuce przeżycia będzie mówił o tym jak zerwaną sznurówkę można zastąpić byle linką (zamiast wzywania serwisu pod groźbą utraty gwarancji) , a z paska do spodni można zrobić plecak. A widzowie przed telewizorem będą się jarać tym, że ktoś bez noża umie otworzyć puszkę bez zawleczki.

Niestety, to nie jest wcale niemożliwe…

Nie było zdjęć… Więc na ochłodę fotka z jednego z zimowych zebrań GNJ

Zespół GNJ
Zespół GNJ

2 myśli na temat “XIX-wieczni prepersi

  1. Witam,
    U Teściów w okolicy Gniezna – nie powiem gdzie – też jest piwniczka w której na co dzień przechowują ziemniaki i warzywa, ale jakby co można przechować inne produkty. A jeśli chodzi o znajomość mapy – nie wyobrażam sobie nawet krótkiego wyjazdu bez mapy drukowanej – w domu dużo atlasów i map – szukam tych które zawierają jak najwięcej szczegółów. Piwnica w bloku pełna przetworów – kompoty, bigos, gulasz i inne. Ale ja jestem jeszcze “starej daty” 🙂 i robienie zapasów i zapraw było w domu czymś normalnym.
    pozdrawiam
    Sławek

    1. no widzisz. Twoja rodzina była prepersami i Ty byłeś wychowywany na prepersa. Tylko o tym nie wiedzieliście. 😉 Zupełnie jak u Moliera “Ja nie wiedziałem że mówię prozą”.

      Tylko te piwnice teraz w blokach… Te nowe budowane po 2000 często piwnic nie posiadają, a te z lat wcześniejszych projektowane jako “tymczasowe schrony p-lot” najczęściej zawilgocone i ciepłe. I trzymaj w tym ziemniaki czy cebulę.

      pozdr KO

Dodaj komentarz

eleven − eight =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.