Gotowy na Jutro Kampinos Poradnik Przewodnik

Mikro Trip – Kampinos na kilka godzin.

Nie ukrywam, że wpis ten będzie skierowany głównie do osób, które mieszkają w pobliżu Kampinoskiego Parku Narodowego. Bliskość KPN-u sprawia, że nawet wielogodzinne marsze są w zasięgu spragnionych zieleni mieszkańców zalanej betonem stolicy. To właśnie do Kampinosu można wyrwać się na krótki spacer czy też Mikro Trip, czyli małą pieszą wyprawę pełną przygód. Chciałbym więc przybliżyć wam “mój” Kampinos czyli trasy, które odwiedzam i które pokochałem. Stopniowo w ramach dokumentowania ich, będę wrzucał tu opisy następnych. Tym czasem, zaczniemy od czegoś prostego, czyli tzw. truskawkowa dyszka dla zdrowotności.

Truskawkowa dyszka

Truskaw to idealna baza wypadowa dla jadących od strony Warszawy turystów. Przy skrzyżowaniu czarnego i żółtego szlaku znajduje się duży parking, wiaty, miejsce na ognisko oraz plac zabaw. Rozbudowana infrastruktura jest również minusem tego miejsca. W pogodne dni, mogą nas zastać problemy z zaparkowaniem auta, a najbliższe kilometry szlaku będą dość mocno zatłoczone.

Mimo wszystko warto pojawić się w tej okolicy, bo szlaki są wręcz malownicze i bardzo atrakcyjne. Jeśli jeszcze nie zachłysnęliście Kampinosem to mam dla was propozycję nie do odrzucenia. Trasę wiodącą przez stary las znający wiele ciekawych historii, oraz okraszoną efektownymi bagiennymi widokami, które będzie można podziwiać z drewnianych kładek.

Tak jak mówiłem zaczynamy od czegoś prostego, czyli od trasy do zrealizowania nawet z dziećmi. Nie może być nudno i nie będzie, czas jaki należy sobie zarezerwować bez zbytniego pośpiechu to 2.5-4h. Nie wliczam tu czasu spędzonego na odpoczynku. Dlatego jeśli lubicie sobie przysiąść po drodze, to warto zabezpieczyć się w dodatkową godzinkę lub dwie.

Trasa Kampinos 10 KM –
Truskawkowa dyszka

Zaczynamy zatem z parkingu leśnego w miejscowości Truskaw. Nasza trasa to pętla, czyli zakończymy ją w tym samym miejscu, z którego startujemy. Nie będziemy jednak wracać się tym samym szlakiem, dlatego na całym odcinku jest wyjątkowo ciekawie. Do dyspozycji mamy dwie możliwości startu. Szlak żółty – Truskawska Droga, oraz czarny w kierunku Karczmiska.

Kładki na czarnym szlaku

Tu należy się zastanowić nad wyborem kierunku. Z racji atrakcyjności szlak czarny jest o wiele bardziej uczęszczany, przez co jest na nim zwyczajnie tłoczno. Spacerowanie po zawieszonych nad wodą drewnianych kładkach nie bez powodu ściąga wielu miłośników spacerów. Tam jest po prostu pięknie. Czarny szlak szczególnie w pogodne dni służy rowerzystom oraz rodzinnym wycieczkom, do krótkiego zapuszczenia się wgłąb puszczy i powrotu tą samą drogą. W skutek takiego obłożenia w godzinach szczytowych jest tam tłoczno i psuje to przyjemność obcowania z otaczająca naturą. Przecież zamiast się przepraszać i przeciskać po wolnej kładce, lepiej podziwiać okoliczną przyrodę. W godzinach szczytowych proponowałbym rozpoczęcie trasy od Truskawskiej drogi. W pozostałych, to jak tam kto woli.

LINK DO TRASY

Startując żółtym szlakiem również nie można narzekać na nudę. Droga z racji poprowadzenia przez mokradła często jest zalana. Przejście suchą nogą jest możliwe tylko dzięki ułożonym ze ściętych gałęzi kładkom.

Szlak prowadzi szeroką drogą, która przyjemnie wije się pomiędzy otaczającymi nas wzniesieniami. Krótka wspinaczka szybko wynagradzana jest łagodnym zejściem. Nie są one uciążliwe, są wręcz przyjemne.

Nic tylko palić ognisko 🙂

Po przejściu 3.5 km w Zaborowie Leśnym, nieopodal leśniczówki nadarzy się pierwsza okazja do odpoczynku pod wiatą. W tym miejscu jest również wymurowane miejsce na ognisko. Radze jednak pamiętać, że znajdujemy się na terenie Kampinowskiego Parku Narodowego i rozpalanie ognia, bez wiedzy i zgody leśniczego jest zabronione i może skończyć się srogim mandatem. Sama polana jest bardzo duża i nawet jeśli obie wiaty będą zajęte, znajdzie się zaciszny kawałek trawy przeznaczony na relaks. Okolica usiana jest rozlewiskami, pośród których gniją obalone drzewa. Krajobraz iście bajkowy.

Na taki dystans nie trzeba zabierać wielkiego ekwipunku. Bardziej bym się skupił na dobrym podwieczorku i naładowanym aparacie. Jak już uda się załatwić zgodę na ognisku u leśniczego to można na wszelki wypadek zadbać o odrobinę rozpałki i podstawowy zestaw outdoorowy.

Lekcja naszej historii

Na następne miejsce godne szczególnej uwagi nie trzeba będzie długo czekać. Kierując się dalej żółto zielonym szlakiem, natrafimy na miejsce pamięci poświęcone poległym Powstańcom Styczniowym. Znajduje się tam mogiła powstańcza, przy której można wspomnieć losy powstania styczniowego.

Trzymamy się zielonego szlaku

Nieopodal skrzyżowania szlaków znajduje się również wiata. My jednak nie zatrzymujemy się i ruszamy dalej. Tym razem nasza droga będzie dosłownie kręta, ponieważ wraz z zielonym szlakiem udajemy się w kierunku Karczmiska. O dalszych losach żółtego szlaku opowiem innym razem.

Kręta droga

Jak sama nazwa wskazuje, Kręta droga nie pozwoli nam zamknąć oczu i iść przed siebie. Ścieżka jest już znacznie węższa i bardziej dzika. Przecina zapomniany krajobraz w ciszy prowadząc nas przed siebie. Te okolice mimo iż paradoksalnie nadal należą do obrzeży parku, są już znacznie rzadziej uczęszczane. Dzięki temu można poczuć się tam, jak w opuszczonym przez ludzi miejscu.

Kręta droga dostarcza ciekawych widoków

Magia puszczy polega na tym, że jest to obszar z wyjątkiem pozostawiany sam sobie. Jeśli w miejscu nie zagrażającym turystom, powalone zostaną drzewa to nie są one porządkowane. Pozostaną tam w stanie w jakim pozostawiła je natura, tak długo, aż sama postanowi coś z nimi zrobić. Dobrym przykładem na to, są gnijące i zapadające się drzewa. Na tym odcinku trasy natrafimy również na inny ciekawy obszar, czyli wiatrołomy. Krajobraz zmienia się radykalnie. Ubita ścieżka staje się sypka, a wokół nas otwiera się przestrzeń, po której hula wiatr. Jest to piękny pomnik siły żywiołów, często jednak niedoceniany.

Przyroda radzi sobie sama

Karczmisko

Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się moja ulubiona wiata na tej trasie. Czyli Karczmisko. W sumie nie wyróżnia się ona zbytnio spośród wszystkich innych, natomiast ma w sobie to coś, co mnie do niej przyciąga. Ciekawostką jest to, że zawsze znajduję pozostawione tam przez kogoś przedmioty. Czy to czapka, klucze czy np. książka. Świadczy to chyba o magicznych właściwościach tej lokacji. Widocznie nie tylko ja straciłem dla niej głowę, skoro tylu odwiedzających coś tu zostawia. Zachęcam zatem by przysiąść pod wiatą i jak w karczmie, spożyć coś pożywnego.

Wiata – Karczmisko

Znajdujemy się w punkcie zwrotnym naszej podróży. Teraz już będziemy zbliżać się ku naszej mecie. Kierując się wzdłuż zielonego szlaku, dojdziemy po chwili do skrzyżowania z czarnym, gdzie ten pierwszy będziemy musieli pożegnać. Jednocześnie zbliżając się do wyjątkowo urokliwych rozlewisk.

Spacer po kładkach

Przed nami zatem, ponad 2 kilometry pięknych okazji do fotografowania. Na tym odcinku znajduje się tak wiele atrakcyjnych kadrów, że miłośnicy fotografii nie powinni raczej chować aparatów. Ścieżka prowadzi środkiem rozlewiska, często prowadząc nas drewnianymi kładkami nad przejrzystą wodą. Odcinek ten po godzinach szczytu, czyli przed obiadem pustoszeje i wtedy można w spokoju nacieszyć się okolicznymi walorami przyrody. Zachęcam do odwiedzania tych okolic, nie tylko w piękne słoneczne dni. W te szare i mgliste dni, można poczuć zupełnie inny klimat, ujrzeć rzeczy niewidoczne w słoneczne dni.

Tu też kończy się nasza przygoda z Truskawkową dychą. Dochodząc do parkingu rozstajemy się z mokradłami. Trasa ta jest bardzo fajna, na krótki spacer. Mimo, że jest mi znana, często z niej korzystam, gdy nie mam czasu na dłuższe wyprawy, a chcę poczuć magię KPN-u. Mam nadzieje, że ta trasa rozbudzi w was ciekawość dla Kampinoskiego Parku Narodowego i wrócicie po więcej. Tym samym, jeśli nasze opisy szlaków również przypadły wam do gustu, dajcie znać, że chcecie więcej.

W takim razie do zobaczenia na szlaku!

Dodaj komentarz

twenty − 11 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.